Apple Inc. żąda zaprzestania używania logotypu z jabłkiem i nazwy Applemania.
(…) korzystając z oznaczeń wysoce podobnych do renomowanych i powszechnie znanych znaków towarowych spółki Apple, czerpią Państwo nienależne korzyści oraz prowadzą do rozwodnienia siły odróżniającej znaków towarowych spółki Apple.
Nie zgodzę się co do „powszechnie znanych” jednak.
Były w Polsce przypadki kiedy Apple zgłaszało się do resellerów sprzedających produkty pod domenami apple-cośtam.pl, ale o blogach to nowość. Czekam zatem na własne pismo, na które z przyjemnością odpiszę „serio?”.
Update: kilka osób w komentarzach tutaj i na innych stronach zdążyło zasugerować już, że sprawa jest zmanipulowana przez Blomedię. Widać co z naszymi głowami zrobiły rządy i działania ludzi knujących i węszących afery.
Faktycznie przez chwilę tak to mogło wyglądać, bo wielu blogerów dostało tylko aktualizację informacji prasowej, w której Blomedia (właściciel Applemanii) prosił o niepublikowanie omyłkowo załączonego wcześniej PDFa z pozwem.
Mało kto dostał za to oryginalną wiadomość w tym Przemek Pająk, Paweł Opydo i niżej podpisany. Jednak istnienie pierwszej informacji i rzeczonego PDFa z pozwem potwierdziło już kilka osób, m.in. Grzesiek Marczak z Antyweb.pl i Łukasz Macheta z mediarun.pl.
#2
Odnośnie jeszcze tych sklepów, które Apple zamykało wcześniej. Dostałem parę pytań o tą sprawę, więc precyzuję. Kilku resellerów używało domen w stylu apple-store.pl czy sklep-apple.pl oraz umieszczało na swojej stronie dokładnie taką nazwę. Apple zwróciło się do nich w podobnym tonie jak do Blomedii i teraz domeny przekierowują tylko w inne miejsca.
#3
Trzecia sprawa to kwestia używania znaków towarowych. Apple jest dość znane z dbania o te sprawy, głównie za sprawą wszelkiej maści pozwów jak opisany na początku tego tekstu.
Jak mogą pamiętać niektórzy z czytelników bloga, Apple wcześniej zwracało się m.in. do jakiejś szkoły w Nowym Jorku o zaprzestanie używania loga z nadgryzionym jabłkiem czy do organizacji gejowskiej używającej podobnego znaczka jak ikona Findera.
Oprócz uzasadnionego bądź nie używania znaków towarowych Apple chroni także np. wygląd swojego sklepu online. Żaden reseller nie może mieć bez autoryzacji strony www wyglądającej podobnie do store.apple.com. Jeśli któryś ma, to znaczy, że jeszcze mu to uszło na sucho.