Okazuje się, że pozew Apple przeciw HTC faktycznie jest strzałem ostrzegawczym (z dubeltówki) i wymierzony jest przeciw wszystkim firmom produkującym, a także zamierzającym produkować iPhone killery. Rzekomo jeszcze w roku 2009, Apple dała za zamkniętymi drzwiami do zrozumienia kilku firmom z branży, że nie będzie przebierać w środkach jeśli chodzi o ochronę iPhone OS, a w szczególności technologii multidotyku oraz gestów1 .
Zapewne dokładnie dlatego Android OS pozbawiony był początkowo obsługi multidotyku. Inni producenci sprzętu i oprogramowania również starali się początkowo nie afiszować, jednak jak widać stanowiska zmieniają się z czasem. Efekt? Pozew przeciw HTC, wymierzony w Google, Androida oraz inne firmy, które… najwyraźniej mocno się tym wszystkim przestraszyły.
#social Najciekawszy jest właśnie ten skutek. Appleinsider donosi, że zarówno ostrzeżenie Apple, jak i obecny proces dla wielu firm stanowiły na tyle poważną obawę, że wrócono do projektowania rozwiązań od nowa. Rodzi to prosty wniosek. Patent nie dotyczy pomysłu (częsty błąd). Nie patentuje się np. wielodotykowych gestów ogółem, tylko ich specyficzną (a więc charakterystyczną) implementację. Zostawmy z boku dyskusję o przydatności patentów, krzywdzeniu przez nie ogółu, itd. Jeśli poważne firmy w branży przestraszyły się pozwu Apple na tyle, że zmieniają plany biznesowe2 lub wracają z powrotem do laboratorium, to jest to chyba najlepszy dowód na to, że ktoś czerpał od Apple odrobinkę zbyt intensywnie. Możliwe jest oczywiście, że firmy boją się wciągnięcia w sam proces. To spory koszt. Jednak decyzja o powrocie do deski kreślarskiej, zmiana planów na cały rok – to jeszcze większe koszty.
Równie ciekawy jest efekt, który Apple wywiera w tym wszystkim zupełnie niechcący. Ponieważ umiłowanie Androida zostało u wielu nieco ostudzone, firmy wybiorą zapewne nadchodzący Windows Phone 7. Na dodatek, Microsoft (doskonale zdając sobie z tego wszystkiego sprawę) zagwarantował każdemu odbiorcy wsparcie prawnicze w przypadku jakiegokolwiek pozwu. W tej sytuacji, choć oczywiście trudno dziwić się Apple, że chce chronić swoją platformę, to jednak przyznać trzeba, że piłkę najlepiej rozegrał Microsoft.
Ryzykiem, na które dodatkowo naraża się Apple – jeśli przesadzi z “strzałami ostrzegawczymi”, jest wciągnięcie do swojej gry molochów branży i narażenie się na nieprawdopodobnie skomplikowane starcie gigantów3. Jest niemal pewne, że wszystkie firmy “pożyczają” od siebie różne rozwiązania i nie jest to niczym szczególnym. Nie tak dawno przeciw Apple prowadzonych było aż 47 spraw o naruszenie patentów, a firma przegrała np. z OPTi wypłacając ostatecznie ponad 20 mln dolarów. Ciekaw jestem, jak dalej rozwinie się ta sytuacja oraz czy ktoś przystąpi do otwartego ataku na Apple. Na razie, bezdyskusyjnie zyskał prawdopodobnie wyłącznie Microsoft. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.
Zdjęcie walczących gigantów pochodzi z Bydand Leisure.
- Według Apple, są one wyłączną własnością firmy. (↩)
- W obecnej sytuacji dotyczą one oczywiście stosowania Androida (↩)
- Sytuacja już od dawna wygląda jednak dość skomplikowanie. (↩)