Zainteresowała mnie kwestia poruszona wczoraj przez Wall Streat Journall (link przez Google, bo tak ominiecie płatną subskrypcję). W skrócie autorzy sugerują, że ostatnie ruchy Apple mogą świadczyć o rychłym wprowadzeniu iTunes jako stronę internetową. Dokładnie chodzi o zakup serwisu Lala, który pozwala użytkownikom na zakup muzyki, której jednak nigdy nie ściągają na swój komputer, tylko słuchają przez internet (pojedyncze utwory od 10 centów).
Jeszcze w czasach Windowsa, wyjątkowo mnie irytowała potrzeba ściągnięcia iTunes, żeby zobaczyć co jest w sklepie. Wydawało mi się to takie „na około”, że ktoś dawał link do iTunes, ja klikałem, ale zamiast albumu widziałem tylko informację, że nie mam programu. Za dużo zachodu z tym było.
Pomysł opisany przez WSJ to umieszczenie iTunes w „chmurze”1 i – dokładnie tak jak Lala teraz – udostępnianie ludziom ich muzyki przez internet. Nie masz plików, ale słuchasz w pracy i w domu z jednego konta. Wygodne, choć wydaje mi się, że taki ruch mógłby być strzałem w stopę Apple jeśli chodzi o sprzedaż iPodów. Teraz najlepsze duo to iTunes (sklep) oraz iPod, względnie iPhone. W modelu ze streamowaniem muzyki przez sieć, iPod nie jest niezbędny w tym ekosystemie. A przynajmniej do momentu, kiedy ktoś nie będzie chciał posłuchać czegoś w aucie czy tramwaju.

Według mnie Apple może faktycznie przygotować wersję www swojego sklepu z muzyką, ale tylko tyle – żadnej chmury, żadnego streamowania przez sieć. Dzięki dostępności iTunes w oknie przeglądarki, daje się użytkownikom dostęp do sklepu na tacy – ruch wzrósł by na pewno wielokrotnie, a za nim obroty i sprzedaż.
Z plusów na pewno można wymienić dostęp z każdego komputera na świecie do swojego konta i możliwość korzystania z iTunes na Linuksie. Z minusów? Problem z pobieraniem plików. Można dać opcję kupujesz-ściągasz plik oczywiście, ale iTunes samo w sobie powstało po to, aby muzykę organizować, a sklep jest późniejszym dodatkiem.
#social Kolejnym krokiem było by pewnie udostępnienie AppStore przez www. Tutaj nie można dać już możliwości pobrania kupionego pliku, bo aby go (program) zainstalować… trzeba mieć iTunes i koło się zamyka. Jeśli Apple zdecyduje się na iTunes dostępne online, to AppStore może się także pojawić w modelu „patrz na mnie, ale nie dotykaj mnie”, tj. bez możliwości kupna, ale za to z ocenami, zdjęciami, opisem, itd.
Opisywane wczoraj zmiany w AppStore przybliżyły sklep do wyglądu stron internetowych, a podgląd muzyki jest już dostępny od jakiegoś czasu.2
Na przeniesieniu iTunes Store do internetu (oczywiście bez likwidowania tego w iTunes) na pewno nie można stracić. Co zrobi Apple, zobaczymy pewnie niedługo.