Ciekawa dyskusja wywiązała się pod tym zdjęciem na Facebooku odnośnie korzyści/strat z wyprodukowania książek vs. wyprodukowania i czytania na iPadzie.
Agnieszka Błaszczyk:
Mnie tez glowa I oczy bolaly od czytania podswietlanego tekstu z ekranu, to byl jeden z powodow dlaczego nie kupilam ipada. Moj ebook reader nie ma podswietlanego ekranu, I ma bardzo wyrazny druk, ktorego wielkosc moge sobie dopasowywac. Prawda jest ze jest roznica pomiedzy czytaniem normalnej ksiazki I czytaniem z readera, ale zaskakujaco szybko I latwo sie przezucic, ja sama mialam bardzo sceptyczne podejcie dopoki nie sprobowalam sama ;)
I Agnieszka tutaj przyszpiliła większość krytykantów czytania z urządzeń. Ludzie tego nie próbują, a twierdzą z pełnym przekonaniem, że jest do bani. Z praktyki powiem też, że kiedy się czyta przeciętnie dużo (powiedzmy 5 książek miesięcznie) iPad jest w sam raz.
Podaję też link do PDFa, bo żeby poczytać na fejsie, trzeba być znajomym Joanny.