Przez kilka ostatnich miesięcy pojawiały się ciągle doniesienia o coraz to nowych problemach z najnowszymi iMakami 27″.
Przyznam, że nie pamiętam osobiście tak felernego modelu od Apple.
Wpadki zdarzały się oczywiście w historii firmy kilkukrotnie. iBooki G3 oraz G4 na przykład cierpiały z powodu wadliwych układów grafiki, iMaki G5 posiadały wadliwe płyty główne i zasilacze, Macbooki posiadały pękające obudowy, Macbooki Pro posiadały (ponownie) wadliwe układy grafiki. Poza tym, relatywnie często zawodne okazywały się napędy optyczne oraz baterie. Zdarzały się też problemy z oprogramowaniem.
Sporo użytkowników flagowych iMaków 27″ może się jednak uważać za wyjątkowych pechowców.
Bywało różnie. Niektórzy klienci otrzymali iMaki z rozbitymi ekranami (Dead On Arrival), a tym którzy mieli szansę komputer uruchomić dokuczały już od początku problemy z wydajnością Flasha oraz całego systemu. Można było także trafić na problemy z dyskiem twardym oraz na migający, znikający, albo kompletnie popsuty obraz. Problemy z źle działającym przyciskiem power brzmią przy tym dość łagodnie. Wspomniane wady zostały udokumentowane dzięki relacjom pierwszych użytkowników, opisy są dostępne w Internecie.
Jednym z najczęstszych problemów jest jednak sama matryca – bądź co bądź, stanowiąca serce 27-calowego modelu. Wiele osób narzeka na żółte zabarwienie obrazu, przeważnie w dolnej partii ekranu.
Dzięki aktualizacjom od Apple udało się naprawić problemy natury programowej, pojawiła się też łatka na problemy z ekranem (tyle tylko, że nie działała).
Same iMaki naprawiano, wymieniano, w końcu opóźniono ich dostawy, a nawet całkowicie je wstrzymano. Chodzą też słuchy, że zatrzymano całą linię produkcyjną (zaprzecza temu oficjalnie Apple).
Na szczęście nastroje zrobiły się ostatnio nieco bardziej pogodne. iMaki znów są dostępne dla dostawców (klienci powinni dostać swoje egzemplarze pod koniec tego miesiąca), co po wstrzymaniu ich dostaw powinno sugerować, że firma poradziła sobie już ostatecznie z wszystkimi problemami.
Dodatkowo, Apple będzie wypłacać poszkodowanym zwrot pieniędzy z nadwyżką 15% kwoty zakupu. Innymi słowy, osoby które rezygnują z felernego iMaka mogą nawet odrobinę zarobić.
Jeden z czytelników powiadomił nas dzisiaj, że pracownicy Apple kontaktują się telefonicznie z osobami które zgłaszały problemy z żółtym obrazem i proponują naprawę sprzętu w dogodnym terminie.
Jeśli firma faktycznie poradziła sobie z wszystkimi problemami technicznymi, to prawdopodobnie będzie to wymiana definitywna. Dotychczas, niektóre osoby wymieniały iMaka kilkukrotnie z tego właśnie powodu i w kółko dostawały wadliwy egzemplarz. Mam więc nadzieję, że to koniec telenoweli o problemach z iMakami.
Dorzucę swoje ziarnka goryczy. Po piersze, według relacji, Apple oferuje zwrot tylko tym osobom, które doświadczyły “licznych” problemów, nie wiadomo więc tak naprawdę kto się załapie i czy bycie “zwykłym” poszkodowanym wystarczy. Sam zwrot dotyczy zresztą na razie wyłącznie klientów w USA i UK.
Na dodatek, według relacji w USA od wspomnianych 15% należy odjąć stanowy podatek od sprzedaży. Tym samym, do kieszeni dostaniemy tam orientacyjnie 6-7% (by być bardziej szczegółowym, minus koszt paliwa i czasu poświęconego na kilkukrotny zwrot)…
Jeszcze mniej pochlebna jest wypowiedź jednego z resellerów Apple w UK, który stwierdził niedawno, że zwrot gotówki z dodatkiem 200-250 funtów w UK dyktowany jest po prostu tym, że Apple nie posiada matryc na wymianę i nie jest w stanie zaoferować klientom niczego innego, poza przeprosinami w formie finansowej.
#social Przyznam, mocno mnie zdziwiło to, że firma nie zebrała przesadnie złej prasy, mimo iż temat iMaków 27″ powracał jak bumerang. Przeważnie komentarze zainteresowanych oscylowały wokół bardzo umiarkowanego stwierdzenia, że “zdarza się najlepszym”, albo “w końcu padło na Apple”, a sami klienci byli wyjątkowo wyrozumiali.
Jestem przekonany, że Apple mogło się bardziej postarać. Chodzi zresztą o jeden z flagowych (czyt. droższych) komputerów firmy.
Tak czy owak, ja zostałem skutecznie, definitywnie odstraszony od iMaka 27″ (i tak wolę 21,5″). Gdybym był nim jednak zainteresowany, to zdecydowanie wolałbym zaczekać na kolejną rewizję.
Zdjęcia pochodzą z TechnoTalks, iPhoneJungle, MacRumors (tu i tu), Apple Discussions.

