Odliczając w tempie większym niż 100 piosenek na sekundę, na stronie Apple znajdziecie licznik mierzący pobrania utworów z iTunes. Odliczanie trwa do 10 miliardów, które jest określone przez Apple jako „jeden ogromny krok dla muzyki” i – szczerze – właśnie takim jest.

Apple rozpoczęło rewolucję rynku muzycznego w 2003 roku, kiedy pozwoliło na kupowanie nawet pojedynczych otworów w iTunes Store (wtedy jeszcze iTunes Music Store, później wykoszono „Music” z nazwy, bo w sklepie pojawiało się więcej i więcej formatów). W ciągu pierwszych pięciu lat działalności udało się sprzedać 2 miliardy utworów, a rok temu było ich już 6. Teraz w nieco ponad rok sprzedano dodatkowe 4 miliardy osiągając niewiarygodny wynik 10.000.000.000.
Aby postawić 4 miliardy sprzedanych utworów w odpowiedniej perspektywie, proponuję małą lekcję matematyki: polski rynek muzyczny generuje ok. 440 mln zł dochodów, co – licząc średnio 25zł za album i 10 kawałków na krążku – daje 176 milionów sprzedanych utworów na jeden rok. To 4,4% sprzedaży iTunes z tego samego okresu.
Dla mnie najsmutniejsze jest jednak to, że z tych 440 mln zł wydanych przez Polaków na muzykę w 2009 roku, tylko 30 jest wydanych w internecie. I jak tu liczyć na iTunes w Polsce z takimi wynikami?
Na stronie z licznikiem znajduje się także konkurs, w który można wygrać 10 tys. dolarów na wydatki w sklepie.