czyli iPhone w rękach M@kowca
Wstęp
Temat jest ciągle gorący mimo upływu kilku tygodni od premiery. Po części “wina” leży po stronie Apple – brak nowych produktów siłą rzeczy skupia uwagę na ostatniej nowości. Nie ma się co dziwić, że nie jesteśmy zasypywani kolejnymi wynalazkami – im dłużej telefon jest na szczytach list zainteresowania tym większy może być efekt marketingowy.
(wpis opublikowałem także na forum Myapple.pl a komentować można tutaj lub na forum Myapple.pl – wszystko czytam :))
Paweł Nowak: to ja się doczepię nieco. Jutro dociera do mnie iPhone, więc będę w stanie odpowiedzieć na dowolne pytania, jakie wam przyjdą do głowy. Użyjcie proszę komentarzy pod tym tekstem także dla zadania tych pytań. A teraz wracam do lektury.
Moim zdaniem iPhone jest naprawdę rewolucyjnym narzędziem mimo swoich licznych i niezaprzeczalnych niedociągnięć z których część można swobodnie i nie bez przesady nazwać wadami. Ale to jest wstęp a ja już zapędziłem się do podsumowania. Zapraszam do lektury i zachęcam do spokojnego przeczytania całości przed komentowaniem. Na koniec uwaga techniczna – telefonu już nie mam, jednak z żalem ale musiałem oddać. Nie mogę odpowiedzieć tym sposobem na prośby o sprawdzenie czegoś na urządzeniu. Testowany egzemplarz pochodzi z pierwszej serii urządzeń z podstawową wersją oprogramowania – to informacja na później gdy okaże się że modeli będzie więcej albo Apple wypuści aktualizację oprogramowania.
Zanim włączymy oglądamy
Zdziwicie się jak napiszę że obudowa jest ładnie zaprojektowana? Zestawienie wyglądu większości istniejących telefonów z iPhone wypada mniej więcej jak oglądanie postawionych obok siebie, wyłączonych monitorów Apple Cinema Display i przeciętnego z innej firmy obecnej na rynku. Niewiele będzie sytuacji gdzie można rozpoczynać dyskusję nad projektem i wyglądem, zwykle walka jest rozstrzygnięta już w pierwszym starciu.
Matowe aluminium, szkło i trochę tworzyw sztucznych daje w połączeniu coś co na pierwszy rzut oka jest nieco za dużym lusterkiem z kobiecej (lub Teletubisiowej?) torebki. Ogólnie jakość wykonania – przynajmniej “mojego” egzemplarza – jest wzorowa. Nie dopatrzyłem się wad łączeń, pozostałości form odlewniczych czy innych śladów po procesie produkcyjnym. Ciekawe czy zmatowione aluminium stanie się nowym znakiem rozpoznawczym dla kolejnych generacji iPodów? Próbowałem zarysować powierzchnię kluczami – trzeba się do tego przyłożyć aby mieć jakieś widoczne efekty. Na ekranie już nie kombinowałem bo jeszcze by mi się udało, ale odważni (i bogaci) już zdążyli sprawdzić zachowanie szkła chroniącego ekran w różnych dziwnych miejscach z mikserem włącznie.
Wokół ekranu i częściowo obudowy biegnie metalowa polerowana listwa spinająca ładnie całość. Prawdopodobnie to ją trzeba podważyć aby dostać się do wnętrza, nie szukałem przepisów na zaglądanie do środka (po dłubaniu w mini mam chwilowo dość), ale zdaje się są już takie dostępne.
Ponieważ przy wyłączonym telefonie na ekranie widać tylko moją buźkę oszczędzę Wam jej opisu i przejdę do klawiszologii. Jobs podczas prezentacji podkreślał brak klawiatury, na obudowie jednak jest co powciskać. I dobrze bo mimo wszystko czasem fizyczny przełącznik pod palcem wydaje się niezbędny.
Patrząc od góry widać gniazdo słuchawek które jest głębiej osadzone niż zwykło się to robić w związku z czym lepiej nie zakładać że Wasze super słuchawki kupione w specjalistycznym salonie audio dadzą się podłączyć. Niby można kupić przejściówkę/wyprowadzenie gniazda ale takie rozwiązanie dla kogoś kto inwestuje w specjalne słuchawki aby mieć lepszy dźwięk nie będzie zadowalające. Estetyka całości i wygoda użytkowania także na tym ucierpi. Jedyna rada to po słuchawki chodzimy z iPhone’em i sprawdzamy czy pasują. To samo dotyczy pozostałych rzeczy wpinanych do tego portu – adapterów kasetowych, zwykłych kabli audio czy typowych głośników komputerowych.
Na środku górnej krawędzi widać “szufladkę” na kartę SIM otwieraną w sposób podobny do blokady baterii w pilocie Apple do komputerów czy Apple TV – wyprostowany spinacz, drucik lub igła pozwolą na wyjęcie zawartości.
Ostatnią ale ważną rzeczą jest przycisk włączający\wyłączający i usypiający\budzący – funkcja zależy od sytuacji – przytrzymanie klawisza wyłączy całkowicie a krótkie naciśnięcie usypia lub wybudza telefon.
Na spodzie znany nam dobrze port do stacji dokujących oraz głośnik i mikrofon. Dużo się pisze o wadzie baterii – jest zamocowana na stałe, nie do wymiany w terenie a czasem chciałoby się zabrać urządzenie na dłuższą wycieczkę na łonie natury. Mało kto zauważa, że w razie konieczności i braku dostępu do prądu w ścianie można niemal bez problemu podpiąć zewnętrzne zestawy zasilające. Dokładnie te od pozostałych iPodów chociaż prawdopodobnie nie wszystkie modele będą fizycznie pasowały z racji innego kształtu obudowy. Temat jest do dokładniejszego sprawdzenia co pasuje a co nie.
Z boku są przyciski kontroli głośności oraz przełącznik wyciszający wszystkie dźwięki iPhone’a poza pochodzącymi z oprogramowania “ipodowego” czyli możemy w spokoju słuchać muzyki lub oglądać film i żaden telefon nam tej przyjemności nie przerwie.
Z tyłu lśni logo Apple oraz obiektyw wbudowanego aparatu fotograficznego. I proszę nie zżymać się na tak poważną nazwę dla wbudowanej kamerki – gdzie jest napisane że aparat fotograficzny to coś bardziej zaawansowanego? A camera obscura? Nie jestem zwolennikiem wbudowywania wszystkiego we wszystko, czasem jednak warto mieć coś rejestrującego obraz pod ręką.
Dołączone w zestawie słuchawki z mikrofonem zasługują także na uwagę – nie jestem znawcą “komórek” i może się mylę ale jest to pierwszy model słuchawek z mikrofonem tak małym że prawie niezauważalnym. Ot jakieś zgrubienie na przewodzie. Do Blackberry dostałem coś co w czasie biegania może szkliwo na “jedynkach” potłuc jak się dobrze zamachnie. Wersja Apple podoba mi się znacznie bardziej i być może będzie to ten element dla którego wogóle zacznę korzystać z komórki dzwoniąc a nie tylko klepiąc na niej teksty jak teraz. Jakość dźwięku w słuchawkach jest według mnie identyczna jak na zestawach dołączanych do nowszych iPodów – czyli jednym odpowiada innym nie. Decyzja o wymianie słuchawek nie jest już taka prosta. Wbudowany mikrofon i klawisz pozwalający na podstawową obsługę urządzenia (pauza, przejście do następnego utworu, odebranie i zakończenie połączenia przychodzącego) to poważne argumenty choć pewnie nie dla audiofila. No i to głęboko osadzone gniazdo…
Palcem go czyli interfejs
Czas najwyższy zobaczyć rewolucję w działaniu – włączam zasilanie.
… mieszanka zaskoczenia, zdziwienia i uczucia „ale ze mnie farciarz” – coś takiego mi dać do testów… .
Ekran jest przepiękny, kolory … i na słońcu wszystko widać! I w pokoju, i na dworze w cieniu… a jaka rozdzielczość! Reakcja na dotknięcie palcem… brakuje tylko efektów jak przy upuszczaniu widgetów na Dashboardzie. Coś prześlicznego!
Tak mniej więcej by to wyglądało na żywo, ale ponieważ już pierwszy szok mam za sobą – życzę każdemu z Was chociaż chwilowej zabawy z urządzeniem nawet jeśli nie macie zamiaru kupić – mogę na spokojnie napisać że źródłem tego niesamowitego skoku technologicznego jest niemiecka firma Balda której notowania prawdopodobnie skoczą w chmury.
Mimo wielu lat doświadczeń z różnej maści palmtopami i innymi PDA nie znajduję porównania dla różnicy jaką udało się osiągnąć pomiędzy istniejącymi wcześniej rozwiązaniami i tym ekranem. Jest to jeden z pośrednich plusów iPhone’a – popchnięcie reszty rynku do działania. Może nawet Microsoft zrewiduje swoje podejście i w Windows Mobile (a nie w stoliku za $10000) zobaczymy funkcje obsługiwane gestami? Ekran Baldy jest z założenia przystosowany do pracy z naszymi palcami i potrafi wykrywać wiele dotknięć na raz a jest przy tym cieńszy, bardziej czuły i trwalszy niż stosowane w tej chwili rozwiązania. Tylko czekać aż producenci palmtopów wkomponują taki ekran w swoje produkty.
Pierwsze, drugie a nawet trzecie wrażenie z kontaktu z ekranem są zbliżone: cudo że palce lizać (tylko potem wytrzeć bo smugi będą)! Podświetlenie większość z Was uzna za zbyt intensywne. Warto je zmniejszyć bo widać bardzo dobrze nawet niewielkie elementy a bateria pewnie nieco dłużej popracuje.
Pierwszy kontakt z telefonem jest zawsze taki sam – testowałem na kilku osobach: “ojej jak fajnie palcem się to robi, daj jeszcze trochę”. Zdanie powtarzane w różnych odmianach jak mantra czy nieśmiertelne pytanie zadawane przez osoby widzące iMaka – “a komputer gdzie jest”?
Wygląd to nie wszystko ale nie jest bez znaczenia. Wybaczcie ale jak patrzę na Windows Mobile czy Symbiana (o swoim Blackberry nawet nie wspomnę) to zaraz staje mi przed oczami wizja Windows 3.11 i nie chce mnie opuścić. Tyle lat a nikomu nie chciało się zrobić czegoś po prostu fajnego aż do teraz. Czyżby wszyscy brali sobie do serca przykazanie aby nie pokazywać łapą? Trudno o bardziej naturalne przekazywanie swoich zamierzeń niż rozmowa czy pokazywanie gestów rękoma a telefon z gestami radzi sobie wyśmienicie.
Wyglądające nieco na przesadzone reakcje Jobsa podczas prezentacji mówiące o cudownym uczuciu dotykania muzyki wcale już mi się nie wydają tak do końca teatralnym gestem bez zawartej w nim treści. Z powodu Multitouch omal nie zapomniałem robić notatek z pracy z telefonem aby móc napisać ten tekst. Zabawa wciąga jak dobra gra na długie godziny składające się na wodzenie palcem po mapie (!), przybliżanie, oddalanie, przewijanie w górę, w dół, na boki, po skosie. Jeśli ktoś dalej uparcie twierdzi że Multitouch nic nie zmienia na rynku to znaczy że nie miał okazji “pomacać muzyki”.
Klawiatura
Wirtualna klawiatura jest niemal moim ideałem, nie potrzebuję czuć klawisza pod palcem aby coś napisać a niezaprzeczalna zaleta w postaci indywidualizacji rozkładu klawiszy to jest to (chociaż w iPhone tak bardzo tego nie widać poza drobnymi przypadkami jan na przykład klawisz „.com” w Safari). W końcu naciśnięcie ekranu także daje informację zwrotną – o ile nie moczyło się rąk w kwasie zakończenia nerwowe w opuszkach palców powinny dać znać że coś naciskamy.
Przy początkowych próbach pisania bardzo przydatne jest to, że wirtualny klawisz wysyła informację o wybranej literze dopiero jak oderwiemy palec od ekranu. W połączeniu z wizualnym sygnałem powiększonego znaku „zbliżającego się” do ekranu daje możliwość przesunięcia palca w dowolnym kierunku celem zmiany litery. Jest to istotne szczególnie jak weźmie się pod uwagę że słownik podpowiada angielskie wyrazy a nie polskie.
Miałem zbyt mało czasu na naukę biegłego pisania, ale od momentu rozpakowania i pierwszego włączenia do oddania telefonu umiałem już całkiem sprawnie pisać jednym palcem. Pozostało tylko dziewięć Jak czasem widzę w jakim tempie biegają palce gimnazjalistów po zwykłej klawiaturze telefonu nie mam wątpliwości, że i na tej można osiągnąć niezłe rezultaty. Prawdopodobnie przyzwyczajenie się do delikatnego dotykania ekranu a nie wciskania „klawiszy” siłą da także dobry efekt w przyszłości – właściciel telefonu nie będzie cierpiał na tzw. „chorobę kciukową” a przynajmniej zagrożenie jest mniejsze.
Minusem klawiatury jest praca w poziomie tylko w Safari mimo znacznie większej wygody pisania w ten sposób – klawisze robią się ogromne i widoczne z daleka. Dlaczego nie można takiego efektu uzyskać na przykład podczas pisania SMSów? Pojęcia nie mam.
Posiłkując się doświadczeniem z Blackberry mogę napisać, że brakowało mi dwóch funkcji – zamiany małej litery na dużą po krótkim przytrzymaniu klawisza i wstawiania kropki po dwukrotnym naciśnięciu spacji. Banalne do implementacji ale może opatentowane przez autorów softu do BB?
Kliknięcie na tekście i przytrzymanie powoduje pokazanie się małej lupy w której – jak to w lupie – widać fragment tekstu z kursorem przemieszczającym się za naszym palcem. Ale płonne nadzieje – nic tak nie zaznaczymy a jedynie będziemy mogli wybrać dokładniej położenie kursora od którego zaczniemy wpisywanie lub usuwanie, a szkoda.
Pisząc po angielsku trzeba przełamać początkową chęć poprawiania każdej literówki zanim dobrniemy do końca wyrazu. System autokorekty bazujący na słowniku ma bardzo dobre rezultaty a ponieważ potrafi się uczyć im więcej będziemy pisać tym lepiej zostaniemy skorygowani. Słowa nieznane dla wbudowanego słownika można dodać do bazy ale trzeba przy tym uważać aby nie zapamiętać jakiegoś błędnego wpisu. Nie da się usunąć jednego słowa, można tylko zrobić reset całej bazy do ustawień fabrycznych czyli kasując wszystko co do tej pory dodaliśmy. Może zostanie to zmienione po aktualizacji oprogramowania…
Po drugiej stronie lustra – oprogramowanie
Aby wprowadzić porządek w opisie postaram się pogrupować zdania w zestawy dotyczące poszczególnych aplikacji jakie znajdują się na telefonie.
Telefon
Niestety mój egzemplarz iPhone’a ma ciągle założoną blokadę SIM (z tego co wiem wyglądające na łatwe zadanie zdjęcia blokady okazało się nieco trudniejsze i kilka grup nieźle męczy się z problemem) więc nie dane mi było sprawdzić czy i jak telefon zachowa się w naszych rodzimych sieciach komórkowych. Czekam na list od osoby która w Nowym Jorku intensywnie męczy funkcje telefoniczne. Dopiszę szczegóły jak tylko dowiem się jak idzie test.
SMS
Nie mam dokładnych danych ale z tego co wiem (i widzę wokoło) Polacy znacznie częściej wysyłają SMSy niż dzwonią. Wpisywanie literek na tradycyjnej klawiaturze gdzie jeden klawisz to kilka liter to dla mnie coś nie do przejścia, ale ja już stary jestem. Jedynym wyjściem są dla mnie telefony jak Blackberry 7230. Albo iPhone.
Aplikacja wyświetla teksty w dymkach i układzie graficznym zupełnie jak iChat. Zielony kolor jest nasz a szaro-biały naszego rozmówcy. Niestety brakuje tutaj dwóch rzeczy: licznika znaków oraz możliwości wysyłania wiadomości do kilku osób jednocześnie. Mimo ograniczenia jednego SMSa do 160 znaków i tak wolałbym wiedzieć ile jeszcze mogę napisać. A właściwie skąd to ograniczenie? Skoro firma AT&T chce dodatkowo zarobić na ilości wiadomości to niech pójdzie po rozum do głowy i zauważy że dzielenie długich wiadomości na fragmenty osobno płatne to żyła złota.
Jeśli ktoś wyśle nam prawidłowo sformatowany adres strony w Sieci program rozpozna to i pozwoli na otwarcie witryny w Safari. Każda rozmowa w postaci wymiany tekstów jest traktowana jako osobny wątek i jako taka znajduje się w grupie oznaczonej nazwą rozmówcy. Jeśli mamy sporo rozmów/wymian SMSów i dojdziemy do wniosku że część można już wykasować to jedynym sposobem będzie usuwanie każdej dyskusji osobno. Przy sporej ilości różnych rozmówców usuwanie pochłonie kawałek czasu. Szkoda że nie można zaznaczyć elementów do skasowania większymi grupami.
Brak wyszukiwania informacji w SMSach a właściwie we wszystkich danych jakie znajdą się w pamięci telefonu to poważny problem moim zdaniem. Wystarczy kilkadziesiąt osobnych rozmów SMSami, do tego drugie tyle maili i już wyszukanie potrzebnej informacji stanowi wyzwanie. A w swoim leciwym Blackberry wyszukiwanie mam całkiem sprawne…
Zaskoczeniem był dla mnie fakt, że zapisane rozmowy nie trafiają podczas synchronizacji na komputer! Brak możliwości skopiowania i wklejenia tekstu uniemożliwia wydobycie potrzebnego fragmentu aby wysłać go na przykład w treści listu. SMSy nie zostają także na karcie SIM. Słowem nic tylko pisać i pamiętać co się napisało. W razie potrzeby przepisywać w inne miejsca. Dodatkowo przydałoby się sortowanie zapisanych rozmów. Znów przy większej ilości pojawi się problem szukania potrzebnych fragmentów. Domyślne jest sortowanie według daty ostatniego SMSa ale nie zawsze taki układ jest pomocny. No i nie można tego zmienić.
O MMSach pisać za długo nie da się – nie ma czegoś takiego jak MMSy w tym telefonie. Tylko wiadomości tekstowe. Podobno jak dostaniemy od kogoś MMSa otrzymamy informację tekstową z linkiem do strony WWW zawierającej treść listu z multimedialnymi załącznikami ale nie sprawdzałem.
Podsumowując aplikacja do SMSów wygląda ładnie ale najprawdopodobniej nie spodoba się żadnemu ze współczesnych amatorów wysyłania setek informacji dziennie. Może po aktualizacji oprogramowania będzie lepiej… No i koniecznie musi być iChat!
Poczta
Jeden z powodów dla których w ogóle rozważam zakup iPhone’a to dobrze stworzona aplikacja pocztowa. Listy można sprawdzać na nieograniczonej liczbie kont i jeśli używa się na komputerze programu Mail wszystkie ustawienia zostaną automatycznie przeniesione na telefon.
Wyświetlanie tekstu w pełnym formatowaniu oraz możliwość podglądu plików Office’a czy PDF-ów i zdjęć to jest duży plus. Niektórzy zwracają uwagę na brak edycji tych plików i o ile sam pewnie bym tego nie użył rozumiem potrzebę innych. Przynajmniej kopiowanie i wklejanie fragmentów tekstu z pliku bezpośrednio do kolejnego listu byłoby mile widziane.
Odpowiadanie na maile w domyśle ustawione jest tak, że cytowany jest cały list przychodzący a z braku poważniejszej edycji treści (zaznaczanie fragmentów) ograniczenie długości wychodzącej poczty przez przycięcie tekstu jest czasochłonne. Podobnie jak w przypadku SMS-ów nie ma możliwości wykasowania całej serii maili przy pomocy jakiejś prostej czynności. Klikamy po jednej sztuce i to jest przerażające! Przy 20-30 listach i 50% spamu raz i drugi może będzie to nawet fajne zajęcie (bo mamy wytłumaczenie dla ciągłej zabawy telefonem) ale w końcu można się zdenerwować. Żeby chociaż były jakieś filtry grupujące na wstępie pocztę, ale tego też nie ma. Ustawiłem sobie na serwerze osobne konto na które trafiają już odfiltrowane listy pochodzące z innych adresów dzięki czemu mam mniej usuwania ale to nie jest rozwiązanie które podoba mi się w takiej sytuacji najbardziej.
Nie przeprowadzałem dokładniejszych testów obsługi załączników, przerzuciłem kilka plików w jedną i w drugą, widziałem bez problemu tabelki, wykresy, grafiki ale też czytałem że program pocztowy potrafi zaciąć się na pliku XLS z dużymi obiektami wstawionymi w środek. Wtedy pozostaje tylko reset.
Pisanie listów i ich przeglądanie to czysta przyjemność. Obraz jest bardzo czytelny (mówiłem już o ekranie? Piękny jest ) a „przekartkowywanie” listów palcem ma swój urok. Nie jestem zwolennikiem hurtowego wysyłania listów ale brak pola BCC (blind carbon copy) to także nie jest zaleta. Może po aktualizacji oprogramowania będzie lepiej…
Safari
Safari nawet mimo obecnych wad (brak zapisywania stron lokalnie, brak Flash’a i Javy, raz mi się wysypała ale tak po angielsku – po prostu aplikacja się zamknęła) to mój faworyt. Męczyłem kilka mobilnych Oper i innych „niby” przeglądarek ale to co mamy tutaj jest rewelacyjnie zachwycające. Coś jak powiew znad morza po burzy po wyjściu z dusznego, gorącego pomieszczenia.
Strony są pokazywane – wiecie to prawda? – w całej okazałości a nie w formie skróconej czy mobilnej czyli mało przydatnej. Jeśli tylko pozostali producenci pójdą tym śladem nareszcie będzie można mówić o mobilnym Internecie.
Nawigacja po stronach jest bardzo intuicyjna i szybka (przez WiFi, siłą rzeczy EDGE’a nie testowałem) a z racji synchronizowania zakładek z komputerem można bardzo szybko zapoznać się z informacjami na często odwiedzanych stronach.
Obracanie urządzeniem daje spodziewany i reklamowany efekt obracania strony i to zarówno w prawą i lewą stronę. Zamontowanie urządzenia na jakimś wolno obracającym się kole pozwala na pomęczenie czujnika położenia – wygląda to komicznie ale działa i nie zacięło się mimo kilkudziesięciu obrotów w jedną i w drugą stronę. Był to jedyny test zmęczeniowy na jaki zdecydowałem się mając na uwadze konieczność zwrotu telefonu w całości
Przybliżanie poprzez „łapanie” dwoma palcami jest znacznie wygodniejsze moim zdaniem niż podwójne pukniecie w ekran – niechcący można trafić w link a wtedy jest już za późno na zmianę decyzji.
Niestety nie ma wbudowanego czytnika RSSów, jest za to aplikacja Apple pod adresem reader.mac.com która pozwala na przeglądanie wiadomości z kanałów tak jak się tego spodziewamy ale podobnie jak w przypadku stron WWW nie ma możliwości zachowania sobie zawartości do przeglądania bez dostępu do łącza. Klikniecie w Safari w link do RSSów przenosi automatycznie na tą stronę. Może po aktualizacji oprogramowania będzie więcej opcji i poprawiona zostanie stabilność…
Niestety wzięcie do ręki jakiegokolwiek „super telefonu” po doświadczeniach z Safari na iPhone prowadzi do frustracji i to także jest wada. Tylko nie wiem czego albo czja.
Zdjęcia
Gdyby nie przepiękny ekran (pisałem już o nim?) nie byłoby się czym zachwycać. A tak można a nawet trzeba zaczynać prezentację telefonu od małego pokazu zdjęć. Na początek puszczamy automat (efektowne przejścia pomiędzy slajdami) a później przechodzimy do przeskakiwania pomiędzy ujęciami za pomocą palca. Na koniec przybliżamy wybrany fragment dwoma palcami i audytorium jest nasze.
Takie małe iPhoto w kieszeni które co prawda nie daje pełni możliwości (brak edycji i stosunkowo mała pojemność) ale do zabrania zdjęć z urodzin dziecka czy z urlopu do pokazania rodzinie i znajomym z powodzeniem wystarczy. Pomyślcie że nawet niezbyt obyte z nowoczesną technologią osoby będą mogły same przeglądać albumy. Na pytanie „jak przejść do kolejnego zdjęcia” odpowiadamy „zwyczajnie, palcem” i już.
Zdjęcia robione przy pomocy wbudowanej kamerki trafiają do dedykowanego albumu i są synchronizowane z lokalną biblioteką iPhoto, a każde można przeglądać i ustawiać na przykład jako tapetę czy zdjęcie przypisane do kontaktu w książce adresowej.
Szkoda, że nie można podpiąć się do projektora lub telewizora. No ale może wraz z aktualizacją oprogramowania… Oj zapędziłem się, nie wygląda na to aby potrzebne układy elektroniczne były w środku. A zatem czekamy do wersji 2.0 telefonu.
Mapy
Kolejny powód dla którego warto wziąć iPhone’a do ręki to nawigacja po danych geograficznych i satelitarnych z serwerów Google’a. Jednym zdaniem? Gogle Earth może się schować!
Jeśli mógłbym oglądać w takiej formie informacje które w chwili są dostępne za pomocą strony www.mapa.lodz.pl to kupuję go tylko dla tej funkcji. Niestety póki co to marzenie ściętej głowy ale patrząc z punktu widzenia osób które mieszkają lub pracują w kraju lub regionie gdzie dane dostępne poprzez tą aplikację są wystarczająco szczegółowe to już nie ma się co dziwić że każdy chce mieć taki telefon.
Określenie „wodzić palcem po mapie” ma nowe wcielenie a przyjemność jaką czerpie się z tego zajęcia można porównać … właściwie nie będę robił porównań tylko napiszę że nie mogłem się oderwać. Spodziewam się, że rzeczywistą wygodę pracy z Mapami można mieć tylko przy dobrym połączeniu z Siecią.
Prawdopodobnie jak już aplikacja spowszednieje zacznie doskwierać brak odpowiednich informacji z terenu Polski ale jak dla mnie na pierwsze wrażenie jest dobrze, bardzo dobrze. I to bez wbudowanego GPS’a czy jego obsługi poprzez Bluetooth. Może po aktualizacji oprogramowania…
[ciąg dalszy jutro bo muszę znikać z Sieci]