czyli iPhone w rękach M@kowca
cz. 2
W części pierwszej: budowa iPhone, interfejs, klawiatura, telefon, SMSy, poczta i internet, aparat fotograficzny i program do robienia zdjęć oraz mapy Google.
W drugiej części tekstu można przeczytać opis pozostałych programów, kilka ogólnych uwag i wnioski dla niezdecydowanych. Zapraszam do lektury!
Kursy akcji, Pogoda, Kalkulator i Notatnik
Zdecydowałem się na umieszczenie tych aplikacji razem bo nie bardzo wiem co byście chcieli na ich temat wiedzieć i co pisać? Podgląd kursów akcji oraz pogoda nie na darmo przypominają odpowiednie widgety z Tigera, pracują bardzo podobnie, wręcz identycznie. Nie wiem skąd są brane dane giełdowe ale pogoda w Tigerze jest pobierana z serwerów Accuweather a w iPhone z Yahoo nie dziwcie się zatem jeśli w komputerze będzie inna temperatura na jutro niż w telefonie.
Fakt, że ikona wywołująca program nie pokazuje bieżących danych tylko ciągle te same, wirtualne jakieś to już naprawdę drobiazg. Małe logo Yahoo w dolnym rogu “pogodynki” otwiera stronę danego miasta znajdującą się na serwerze Yahoo z podstawowymi informacjami o mieście lub całkiem rozbudowanymi – to już zależy od miasta.
Kalkulator to miły dodatek ale człowiek z maturą (pełną!) powinien moim zdaniem umieć przeprowadzić serię operacji jakie umożliwia ten program (cztery podstawowe) w głowie. Student dowolnego kierunku raczej nie znajdzie w nim wsparcia. Pewnie jakby go nie było to dopiero by gromy na firmę poleciały, a tak mają spokój a znajomość tabliczki mnożenia za trochę stanie się ekstrawagancją. Głupimi łatwiej rządzić, przynajmniej tak mówią…
Klawisze kalkulatora są duże, wygodne, prawdopodobnie nawet osoby ze słabym wzrokiem będą mogły się nim posługiwać. Wyniku operacji nie skopiujemy na przykład do pisanego SMSa aby pochwalić się jak szybko liczymy. Jednak jest nadzieja na konieczność używania szarych komórek! Ale pewnie aktualizacja oprogramowania rozwieje moje nadzieje i kopiować będzie można…
Notatnik … co o nim napisać więcej poza tym że jest i działa… Nie rozumiem jak można było wpaść na pomysł tak interesującego interfejsu, włożyć tyle pracy w przygotowanie oprogramowania a nie zrobić podstawowych funkcji pracy z tekstem? Coś musiało iść nie tak, bo ciężko mi uwierzyć że programiści uznali “kopiuj/wklej” za zbędne polecenia. Jakby tego było mało wpisany tekst w Notatniku nie jest przenoszony w czasie synchronizacji na komputer. Chyba że dzieje się to w tak tajnym miejscu że nic nie znalazłem jedynie przez brak w mojej osobie talentów Pana S. Holmesa. Być może – jak mówią niektórzy – sytuacja ulegnie poprawie wraz z pojawieniem się Leoparda. Tam w nowej wersji Mail’a jest funkcja notatnika, może to będzie miejsce na wpisy z Notatnika na iPhone’a? Faktycznie, można wysłać notkę pocztą ale ubogi w funkcje “edytor tekstu” musiał mieć jakieś założenia u leżące u podstaw jego powstania. Na razie wygląda to na zalążek aplikacji, takie jajko z niespodzianką z której nie jest wiadomo co wyjmiemy. Może aktualizacja oprogramowania przyniesie jakieś odpowiedzi…
Kalendarz
Bez kalendarza w formie elektronicznej miałbym problem z funkcjonowaniem. Blackberry wykorzystuję w zasadzie głównie do pilnowania terminów a synchronizacja kalendarza z komputerem to czynność odruchowa jak u Pawłowa.
To co widziałem na telefonie jest ładne i funkcjonalne ale ma niedociągnięcia. Czemu taki potężny komputer nie może udźwignąć kilku kalendarzy jednocześnie? Synchronizacja powoduje “spłaszczenie” i ujednolicenie kolorów kilku kalendarzy (praca, rozrywka, spotkania itp) w jeden co daje efekt rozmycia informacji trudny do opanowania. Trzeba się będzie przyzwyczaić… albo poczekać na aktualizację oprogramowania. Nie ma także list rzeczy do zrobienia co dla mnie nie jest tragedią ale nie wszyscy podejdą do tego tak liberalnie.
Aparat fotograficzny
Jak napisałem we wstępie dobrze że jest coś do zapisu zdjęć tylko czemu nie filmów? Nie przesadzajmy, 4GB to nie jest mało a krótki filmik z takiego aparatu wiele nie pożre. Na razie jednak są tylko zdjęcia ale za to całkiem ładne jak są ku temu odpowiednie warunki. W gorszych warunkach będzie gorsze zdjęcie ale też nie tragiczne. Efekt końcowy zależy od zastanego oświetlenia i niczego więcej – do dyspozycji mamy jedynie spust wirtualnej migawki i możliwość przekręcania telefonu w prawo i lewo tak aby uchwycić scenę w pionie lub w poziomie. Zauważyliście (to do szczęśliwych posiadaczy) że ikona której naciśnięcie zwalnia migawkę także obraca się wraz z telefonem? Nie wiem po co ale fajnie to wygląda :)
Dodatkowych ustawień (balans bieli, czułość, efekty specjalne) nie ma. A tak fajnie by było mieć mobilną wersję Photo Booth :) Może nowa wersja oprogramowania będzie to już miała…
YouTube
Miłośnicy tego serwisu poczują się urażeni ale przyznaję się – odkryłem YouTube dzięki iPhone. Wiedziałem wcześniej że coś takiego istnieje ale jakoś nie znajdowałem radości w przeglądaniu tego co ktoś tam powrzucał. Teraz to co innego – mogłem siedzieć w Manufakturze (najbliższy w okolicy bezpieczny HotSpot, bezpieczny bo nie trzeba się włamywać na cudze Liveboxy) i śmiać się do ekranu. Mniejsza o to jak taka scenka wyglądała z zewnątrz. Serwis działa bardzo dobrze a od osób które próbowały łączyć się przez sieć komórkową w USA wiem, że obraz jest znacznie lepszy a czas reakcji krótszy przy połączeniach przez WiFi.
Czytałem na forum że nie wszystkim “prywatnym importerom” telefonu YouTube działa w Polsce. Pojęcia nie mam czemu tak się mogło stać – jakiś błąd oprogramowania? Do mnie trafił jakiś specjalny egzemplarz? Ej zaraz, gdzie mam swoją kartę SIM? Może mam zdjętą blokadę… eee jednak nie…
Wczoraj w pracy wszedłem na główną stronę serwisu YouTube – bardziej podobała mi się wersja z iPhone’a. Mniejszy natłok informacji, wygodne do przeglądania i z pewnością – jak się trafi dobry materiał – dobra rozrywka o ile w okolicy jest WiFi.
Fani YouTube pewnie potrafili by wskazać jakieś niedociągnięcia implementacji na telefonie ale jak dla mnie wszystko działało w porządku.
iPod
Miałem zbierać się do podsumowania kiedy przypomniałem sobie, że nic nie było o iPodzie:) Najpoważniejszą zmianą jaka rzuca się przy pierwszym kontakcie to brak polerowanej, metalicznej obudowy. A ja już myślałem, że do końca świata będzie to jedynie słuszny materiał na rewers iPoda. Do tego nie ma kółka – świat się kończy najwyraźniej.
Implementacja Coverflow w iPhone aż prosi się o zadanie pytania – czemu komputerowa wersja Coverflow nie pozwala na takie efektowne odtwarzanie muzyki poprzez odwrócenie okładki i wybranie utworu? Czy w Leopardzie już tak będzie?
Nawigacja po utworach i materiałach video jest wygodna i chociaż brak kółka to nie miałem problemów z przestawieniem się na inną filozofię pracy. Okładki do Coverflow wczytują się dość szybko nawet przy dużej ilości plików a reakcja na polecenia wydawane palcem są szybkie. Co prawda czasem nie trafiałem w utwór ale to pewnie wina mojego pośpiechu (bo telefon trzeba oddać) i braku doświadczenia.
Znajomej brakowało dość specyficznej funkcji – karaoke. W poziomym układzie tekst piosenki powinien przewijać się obok na przykład okładki płyty. Niektórzy mają pomysły prawda?
Moim zdaniem część dotycząca iPoda jest najlepiej dopracowana, być może ten fragment projektu jest najdłużej na stołach kreślarskich i był tworzony z myślą o iPodzie video czyli czymś podobnym do iPhone’a ale bez telefonu tylko sama muzyka i filmy?
Podsumowanie (niezbyt obiektywne)
Jeśli ten tekst pozwolił Wam zobaczyć najnowsze dziecko Apple nieco chłodniejszym okiem to będę bardzo się cieszył. Nie chciałem brzmieć jak osoba wynajęta do zachwalania telefonu ale nie mogę oszukiwać mówiąc że mi ten projekt kompletnie się nie podoba.
Widzę całkiem sporo niedoróbek i wad, znakomita większość wynika z braków w oprogramowaniu czyli jest stosunkowo łatwa do poprawienia. Niestety wyjścia telewizyjnego już tak nie dodamy, ale za to nieszczęsne “kopiuj/wklej” chyba można wkomponować?
Telefon jest bardzo atrakcyjny ale czy trzeba być pierwszym w okolicy który go posiada? Pamiętacie pierwszą serię iPodów i ich początkową cenę? I jak wygląda teraz ten model w porównaniu z kolejnymi? Nie mam zamiaru krzyczeć z pogardą w głosie (jak to czasem ma miejsce) na osoby które wykładają pieniądze na iPhone’a czy inne premierowe produkty – gdyby nie ich poświęcenie i chęć bycia pierwszymi nie można by ocenić czy ten telefon czy dowolny inny produkt mieści się w kategoriach sukcesu czy porażki. To właśnie “ci pierwsi” przekonują Jobsa i innych do konieczności rozwinięcia linii, usprawnienia działania czy dodania nowych funkcji. Jeśli wszyscy dojdą do wniosku że nie kupują i czekają na wersję 2.0 to takiej nigdy nie zobaczą. Ktoś musi zachęcić projektantów do dalszej pracy a w tym świecie kartą do głosowania jest karta kredytowa.
Na pocieszenie powiem, że w USA mają gorzej – idąc do Apple Store z mocnym postanowieniem “tylko pooglądam i nie kupuję” ciężko jest wytrwać po kilku minutach wodzenia palcem po ekranie.
Co ja mam zamiar zrobić? Poczekam na aktualizację softu i o ile będzie niosła ona zmiany zbliżone do zapowiadanych w przeciekach to prawdopodobnie skuszę się na wydatek. Co prawda w dalszym ciągu uważam, że w iPhone jak dla mnie najmniej potrzebną funkcją jest telefon jednak moja prywatna lista zalet (normalna przeglądarka, poczta oraz iPod z video plus multitouch) ma szansę przeważyć szalę na stronę “kupię”.
Co Wam radzę? A ja wam radzę zróbcie jak uważacie :)
Tekst jest także dostępny na tymczasowej stronie M@kowca
http://www.dworniak.com/mac/makowiec/iPhone.html
Na stronie pojawił się także opis z dłuższego obcowania z iPhone autorstwa Adriana
http://www.dworniak.com/mac/makowiec/Adrian.html