Wymieniłem dysk w moim PowerBooku. Poprzednia 40ka już ledwo zipała, co objawiało się, oprócz zauważalnie powolnej pracy, mocnymi wibracjami oraz hałasem dobywającym się z komputera.
Wymieniłem 40 na 80 GB. W teorii oba dyski powinny pracować tak samo, bo oba kręcą się z prędkością 5400 obrotów na minutę. Jednak wyniki benchmarków (tylko dysku) mówią coś zupełnie innego.
Stary – 19,70 punktów.
Nowy – 40,24 punktów.
+ lewa ręka mi już nie drży (stąd tytułowy spokój :))
A teraz coś na deser. Obserwuję ostatnio pewien zbędny element u mnie w komputerze – napęd Combo :) Nie używam go w ogóle. Zabiera mi miejsce, wagę i prąd. Wymontować go? Nie, to zbyt proste. Postanowiłem go wymienić na dysk twardy. Tak dokładnie – drugi dysk twardy.
Zanim jeszcze otworzyłem komputer nie miałem pojęcia czy taka operacja jest możliwa i pytałem w kliku miejscach. Z jednej strony dostałem informację, że to niemożliwe, bo pomimo takiego samego interfacu (ATA), napęd i dysk mają różne wtyczki. Z drugiej strony dowiedziałem się, że chyba się da. Dziś się przekonałem, że się da i wcale nie potrzeba wiele pracy.
Po pierwsze – miejsce na dysk. Jest i to z naddatkiem. Będzie potrzebny jakiś adaptor trzymający dysk w miejsu, ale to nie problem. Przy składaniu komputera z nowym dyskiem zauważyłem, że wisi on na 4 gumowych amortyzatorach i taki sam element będę musiał skonstruować przy sankach nowego dysku.
Po drugie – kabel. W oryginale dysk nie jest połączony z płytą bezpośrednio. Po drodze stoi jeszcze taśma mając z jednej strony pełny port ATA (do dysku) a z drugiej strony taką małą wtyczkę już na płytę. Na szczęście do napędu jest stosowana dokładnie taka sama wtyczka, więc jedyną trudnością teraz jest zdobycie takiego kabla. I tutaj z pomocą przychodzą mi strzępy iBooka G3, które kupiłem jakiś czas temu – tam jest taki kabel!
Reasumując – mam pomysł, kabel, miejsce. Nie mam dysku. Realizację odłożę nieco w czasie, ale będę informował dokładnie. Na koniec chcę być Leopard-ready. No i DVD-not-so-much-ready, ale co tam :)