Apple zdecydowało się powiększyć niewielką rodzinę swoich notebooków o nowy model. MacBook Air – ktorego nazwa krążyła już w sieci od kilku dni – plasuje się w ofercie gdzieś między mniejszym MacBookiem a większym MacBookiem Pro.

Zdjęcie pochodzi z tego tekstu na Ars Technica.
Komputer ma matrycę o przekątnej 13,3 cala co nie robi z niego bezpośredniego konkurenta ultra-przenośnych komputerów Sony czy innych marek. Jednak przy okazji swojej “grubości” wygrywa z konkurencją w tej kategorii. Komputer ma inny kształt niż dotychczas znane, jednolite sześcioboki. Zwężające się ostro krawędzie spotykają się w najcieńszym miejscu (z przodu) i mają jedynie 4mm a w najgrubszym tylko 1,94cm.

Komputer waży zaledwie 1,36kg. Wagę tą uzyskano także dzięki eliminacji napędu optycznego. Jak pokazała ankieta w jednym z kilku ostatnich wpisów dla bardzo dużej liczby osób napęd optyczny dalej jest bardzo ważny.

Dlatego na pewno ucieszy te osoby kilka patentów jakie Apple zastosowało aby zrekompensować taki krok.
- Dzięki dołączonemu do MacBooka Air programowi możliwe jest pożyczenie napędu z innego Maka czy PC za pomocą sieci WiFi. Na komputerze trzeba zainstalować program (jest na płycie systemowej dostarczanej z MacBookiem Air) dzięki któremu jego napęd będzie widoczny w sieci od razu. Następnie napęd wybiera się z bocznego paska w Finderze. Voila, gotowe.

- Druga opcja to klasyka – zewnętrzny napęd na USB. Zasilany z jednego portu, aluminiowy i działający także innymi komputerami.

Napęd Apple kosztuje 99 dolarów.
Wspomniana 13-calowa matryca posiada dokładnie taką samą rozdzielczość jak MacBooki, tj. 1280×800px. Matryca posiada podświetlenie diodami LED, dzięki czemu jest jaśniejsza od klasycznych oraz zużywa mniej prądu.

Praca na baterii to kolejna rzecz w której MacBook Air chce być dobry. Zapowiadane 5 godzin pracy osiągnięte w laboratorium prawdopodobnie zmaleje do około czterech przy włączonej sieci bezprzewodowej czy robieniu na komputerze cokolwiek :)
Wszystko zweryfikują użytkownicy. Komputer trafi do sprzedaży już za 2 tygodnie. Na razie można składać zamówienia.

Wracając do wnętrzności. Apple zastosowało 64-bitowy (tak jak system, więc OK!) procesor Intel Core 2 Duo, który Intel specjalnie zmniejszył o 60% w stosunku do normalnej wersji. W MacBook Air procesor Intela występuje w dwóch wersjach. Podstawowa ma prędkość 1,6GHz a w opcji można zamówić 1,8GHz (dopłata 300 dolarów). Dla przypomnienia tylko dodam, że to jest dwurdzeniowy procesor, więc nawet jeśli przy dzisiejszych prędkościach 1,6GHz nie wydaje się zawrotną prędkością, to na pewno poradzi sobie z większością postawionych przedeń zadań.
W standardzie komputer wyposażono w 2GB pamięci RAM z możliwością rozbudowy do 4GB. Uwaga ode mnie: każdy kolejny 1GB pamięci to 20 minut mniej na baterii.

Apple nie zastosowało w MacBooku Air standardowych, laptopowych dysków twardych. Mamy za to dysk o wielkości 1,8 cala w przeciwieństwie do normalnego rozmiaru jakim jest 2,5″. Dysk obraca talerzami z prędkością 4200 obrotow na minutę, a więc wolniej od standardowych 5400 czy bardzo szybkich 7200. Taki wybór jednak wydaje się oczywisty – dysk 1,8 cala zużywa dużo mniej energii, jest cienki i lekki.
Przy zakupie można się jednak zdecydować na dysk w technologii SSD. Taki dysk, z racji braku elementów mechanicznych, zużywa jeszcze mniej energii niż wersja 1,8″. Wybierając jednak tą opcję, dostaniemy tylko 64GB i z naszej kieszeni Apple wyjmie dodatkowe 999 dolarów.

Jeśli ktoś szuka komputera z plejadą portów, MacBook Air nie jest wyborem dla niego. W komputerze zastosowano 1 (słownie: jeden) port USB, wyjście audio (na słuchawki) oraz nowy micro-DVI, które dzięki przejściówce pozwoli na podłączenie zew. monitora na DVI, VGA czy s-video. Przejściówka micro-DVI do DVI kosztuje 19 dolarów.
Porty schowane są pod wysuwaną klapką po prawej stronie komputera. I może jeszcze dwa słowa, aby odpowiedzieć od razu na pytania “dlaczego tylko jeden port USB?”. Zróbmy małe podsumowanie. Co najczęściej podłączamy do komputera. Klawiatura? Jest na Bluetooth. Mysz? Tak samo jak klawiatura, Bluetooth. Drukarka? Podłączona do Airporta Extreme stoi w drugim pokoju i jest dostępna przez WiFi dla wszystkich komputerów w sieci. Pendrive? I jest jedno USB :) W razie braku zawsze można podłączyć HUB usb.

Brak portu FireWire rekompensuje trochę wprowadzony równocześnie z MacBookiem Air Time Capsule – dysk twardy o pojemności 500GB lub 1TB dostępny przez WiFi. Time Capsule posiada wszystkie cech Airport Extreme + dysk.

Z lewej strony komputera znajduje się jedynie miejsce do podłączenia zasilania (brak indukcyjnego zasilania o którym powstała dyskusja tutaj, sorry chłopaki :)) Zasilacz do komputera ma 45W i wygląda dokładnie tak jak zasilacz do innych notebooków Apple.
Komputer nie posiada baterii, którą można wyjąć i wymienić. Jest wbudowana na stałe w obudowę. Apple chyba na prawdę wierzy w swoje baterie, bo to już trzecie urządzenie z takim rozwiązaniem (wcześniej iPhone i iPod touch). Nie wiem jeszcze czy to dobre rozwiązanie, ale wydaje mi się, że przy pojemności i trwałości dzisiejszych baterii nie będzie problemu. Oczywiście będzie kiepsko, jeśli Sony czy inny dostawca znów dał ciała i trzeba będzie uruchomić program wymiany baterii. Tyle tylko, że w tym wypadku będzie to program wymiany komputerów…

Klapa wyświetlacza nie posiada zatrzasków a zamykana jest tak jak w MacBookach na magnes. Z przodu znajduje się zagłębienie na palec.
Oczywiście trudno mi to zweryfikować podczas oglądania reklamy czy innych materiałów, ale wydaje mi się, że MacBook Air nie jest tak dobrze wyważony jak pozostałe notebooki Apple i podczas jego otwierania dół komputera będzie się podnosił do góry niestety.

Na przygotowanym filmie o MacBooku Air widać, jak podczas otwierania osoba przytrzymuje dół komputera. Zobaczymy za 2 tygodnie.

Po otwarciu rzuca się w oczy nieładna czarna klawiatura. Wydaje się ona nie pasować do całego komputera, który jest aluminiowy. Klawiatura sama w sobie jest podświetlana i współpracuje z czujnikiem natężenia światła (jest wbudowany obok kamery, na górnej ramce wyświetlacza).

Po otwarciu uwagę zwraca bardzo duży touchpad. Apple wprowadza wraz z MacBookiem Air touchpad z technologią multitouch, znaną już z iPhona. Dzięki poruszaniu po gładziku dwoma lub trzema palcami wywołujemy specjalne funkcje jak zmniejszanie/zwiększanie czy obracanie.

Jak widać na filmie prezentującym Air, funkcje działają dość ładnie w wielu programach w komputerze – iPhoto, Safari, itp. opcja, która mi się bardzo podoba, to możliwość przeglądania kolejnych zdjęć w iPhoto czy przechodzenia między stronami historii w Safari za pomocą przesunięcia trzech palców po youchpadzie w lewo czy prawo.
Przewiduję Air sukces. Aby zrozumieć filozofię stojącą za tak lekkim i cienkim komputerem trzeba uświadomić sobie, że to nie jest sprzęt dla ludzi, którzy na tak na prawdę wykorzystują notebooki jak komputery stacjonarne. Mimo, że te na to pozwalają – patrz MacBook Pro.
MacBok Air to komputer dla ludzi żyjących w drodze. Jest lekki i przenośny. Nie ma najbardziej kompaktowych rozmiarów, ale dzięki temu nie doświadczamy kompromisów takich jak mikroskopijne klawisze i czy matryca o pikselu tak małym, że trzeba się wpatrywać aby coś przeczytać.
Myślę, że Air będą kupować przede wszystkim biznesmeni oraz… studenci. Ci pierwsi nie używają wymagających aplikacji a drugim Air może zastąpić bardzo skutecznie notes na zajęciach.
Ciekawe tylko czy się nie złamie? Co myślicie o Air, czy jesteście nim zainteresowani?