Od firmy iSource otrzymaliśmy do zrecenzowania zestaw MacBook Pro 15″ wraz z monitorem Cinema Display 24″ LED.

MacBook Pro

Komputer ten oparty jest na tym samym typie obudowy (UniBody) co recenzowany wcześniej MacBook czyli całość wykonana jest z jednego kawałka aluminium. Zarówno taktowanie szyny jak i pamięci jest identyczne w przypadku obu serii MacBooków. Skupię się tutaj tylko na różnicach w stosunku do mniejszego brata (kwestię większego ekranu pomijamy :).
MacBook Pro zawiera dodatkowo port FireWire 800 oraz slot ExpressCard, reszta złączy jest identyczna jak w MacBooku.

To co wyróżnia MB Pro na tle wszelkich innych komputerów przenośnych to zastosowanie w nim dwóch układów graficznych firmy NVIDIA. Pierwszy to znany z recenzowanego MacBooka układ 9400M, a drugi to 9600M GT. Oba z ukladów korzystają z 256MB pamięci GDDR3. Jaki jest cel takiego rozwiązania? Otóż słabszy układ zalecany jest gdy pracujemy tylko na baterii dzięki czemu będzie działał dłużej, po podłączeniu zasilacza można przełączyć się na wydajniejszy procesor graficzny. Niestety przełączanie nie działa w locie, wymagane jest przelogowanie się.
Ciekaw byłem jakie są różnice w wydajności pomiędzy układami. Cinebench R10 niestety rozczarowuje w tej kwestii i wina leży zapewne po stronie aplikacji gdyż wzrost wydajności jest właściwie żaden.

Test zawarty w aplikacji OpenGL Extensions Viewer pokazuje już duże różnice są pomiędzy układami, dziwnie równy jest tylko wynik dla OpenGL 2.1.
Test OpenGL – ilość klatek na sekundę:

Cinema Display 24″ LED
Długo wyczekiwany i zaprezentowany wraz z MacBookami nowy monitor wywołał wiele kontrowersji ponieważ jest adresowany wyłącznie do nowych laptopów.

Monitor ten nie ma ani jednego przycisku – włącza się po podłączeniu komputera.
Ekran monitora podobnie jak w iMakach jest lustrzany, niestety Apple nie oferuje wersji z matową powłoką. Nie będę poruszał czy taki ekran jest lepszy czy gorszy bo na ten temat stoczono już tysiące wojen, każdy powinien sam sprawdzić czy takie rozwiązanie mu odpowiada.
Połączenie monitora z komputerem jest dosyć specyficzne – łączy się je kablem, który rozgałęzia się na 3 wtyczki – Mini DisplayPort, zasilanie laptopa oraz kabelek USB. Jest to o tyle wygodne, że nie musimy już podłączać zasilacza do komputera. Połączenie kablem USB zapewnia dostęp do wbudowanej w monitor kamerki iSight wraz z mikrofonem, głośników (2 w dolnej części obudowy + basowy głośnik z tyłu) oraz 3 portowego huba USB.

Głośniki w dolnej części monitora – konstrukcja identyczna jak w komputerach iMac.

Hub USB.

O ile kabel zasilający jest odłączany, tak kabel do podłączenia komputera jest już na stałe, nad przewodami umieszczono głośnik basowy. Podobnie jak w starszej serii monitorów możemy regulować nachylenie ekranu.

Jakość obrazu na ekranie nowego ACD osobiście porównał bym do tego jaki prezentuje iMac 24″. Żywe kolory, bardzo duża jasność oraz co zwraca uwagę to bardzo duże kąty widzenia. Jasność obrazu regulujemy z klawiatury komputera, a wszelkie inne ustawienia wymagają skorzystania z systemowej aplikacji do kalibracji.
Wciąż nie mam jednoznacznej opinii na temat ACD 24″ LED. Przede wszystkim kupno jego zależne jest od posiadanego sprzętu – na chwilę obecną są to wszystkie laptopy od Apple – tylko do tych komputerów podłączymy ten monitor i wykorzystamy wszystkie jego mozliwości (kamera iSight, głośniki). Dziwi mnie zastosowanie stałego kabla i brak standardowego wejścia DVI czy również HDMI tak by można było go podłączyć do dowolnego komputera, Apple TV czy też konsoli do gier. Z drugiej strony mając MacBooka i chcąc mieć duży monitor w domu takie rozwiązanie jest bardzo wygodne – wpinamy wszystko z jednego przewodu i gotowe. Niestety taka wygoda kosztuje, aktualnie cena ACD 24″ LED wynosi 3 900zł.
Na co dzień korzystam z monitora Dell 2709W który posiada DisplayPort (generalnie ten monitor posiada chyba każde możliwe złącze) – chciałem podłączyć do niego MacBooka, chwila zawieszenia, no tak – przejściówka :) MacBooki mają Mini DisplayPort, a przejściówki na pełną wersję niestety nie ma w zestawie.
Poniżej zdjęcie obu wtyczek – żeby pełny DisplayPort był jakoś wybitnie większy od mini to bym nie powiedział szczególnie, że wysokość jest taka sama no ale tym sposobem zawsze jest okazja zarobić parę dolarów na przejściówkach. Pomyśleć, że kiedyś w PowerBookach był pełny port DVI, a nie jakieś mini kombinacje.

Podziękowania dla Kamila Gołdy z Compress S. A.