Konferencję prawie na żywo można było zobaczyć na Apple Blogu, gdzie trzech celebrytków polskiego appleświatka pomagało zrozumieć, co dzieje się na ekranie, choć generalnie bardziej starali się zwrócić uwagę na siebie. Bardzo dżezi i trendi chłopaki. Oczywiście na blacie leżały i lansowały się iPhony, iPad i inny drobiazg. Spożywana była woda zlewana z butelek niedokończonych przez Steve Jobsa – tylko to tłumaczy entuzjastyczne nastroje. Zgodnie z moimi przewidywaniami 2/3 załogi miało kwadratowe okularki, a jeden w golfie nie zdążył się ogarnąć po przejeździe bez kasku na skuterze przez huragan Katrina w towarzystwie Che Guevary. Ale do rzeczy…
Do rzeczy na applefobii. Z komentarzy można się dowiedzieć, że jestem fanbojem.