Zdania na temat Mighty Mouse są bardzo podzielone; od zachwytów po “nawet produkty Microsoftu są lepsze”. Osobiście bardzo lubię Mighty którą dostałem razem z iMakiem. Kiedy jeszcze miałem PowerBooka, kupiłem bezprzewodową mychę Apple, ale mimo że świetnie się sprawdzała w technicznym sensie, kulała w kategorii ergonomii. Jakby do sprawy nie podejść, brak rolki oraz prawego przycisku mocno doskwiera.
Dlatego z niecierpliwością wyczekiwałem połączenia obu tych urządzeń – bezprzewodowej wersji Mighty Mouse. Dwa tygodnie temu, niemal po roku od prezentacji oryginalnej MM, Apple wreszcie pokazało jej bezprzewodową wersję.
Wygląd – tutaj bez zmian
Jeśli kiedykolwiek mieliście w ręce Mighty Mouse, bezprzewodowa wersja nie będzie dla was zaskoczeniem – urządzenia są na pierwszy rzut oka identyczne.
Poza oczywistym brakiem kabla, po dłuższej obserwacji zauważycie laserowy czytnik nowej Mighty, diodę znajdującą się zaraz nad otworem czytnika oraz zatrzask klapki baterii. Wszystko na spodzie myszy, bo od góry nie zmieniło się nic.
Laserowy czujnik jest największą zmianą w stosunku do wersji przewodowej. W/g informacji na stronach Apple jest 20x bardziej dokładny niż tradycyjny czujnik optyczny. Nie mogę porównać jak zachowuje się optyczna MM, bo jej fizycznie nie mam, ale bezprzewodowa wersja działa płynnie na wszystkim co mam w domu oprócz szyb. Moja przewodowa MM w domu czasem pracuje na dewnianym biurku i zdarza jej się przeskoczyć lub nie przesunąć kursora w ogóle, kiedy ma pod sobą głęboko profilowaną fakturę drewna. Laserowy czujnik w nowej MM nie ma z takim samym materiałem problemów, kursor porusza się płynnie jak po najlepszej podkładce.
Dioda, która pojawiła się nieco nad laserowym czujnikiem wskazuje kilka stanów mysz. Przed połączeniem z komputerem rytmicznie miga, dając tym samym znać, że mysz jest gotowa do połączenia. Podczas pracy, dioda świeci się kiedy przesuwamy kursor lub klikamy. W poprzedniej wersji bezprzewodowej myszy Apple tą samą, informacyjną funkcję spełniał sam optyczny czujnik. Teraz musiała pojawić się dioda, ponieważ laser nie generuje światła widzialnego dla naszego oka.
Rzut okaz na software
MM przychodzi wraz z płytką na której znajdują się sterowniki. Uruchomiłem mysz bez ich instalowania, ale okazało się to niezbędne, ponieważ panel
Mouse wyglądał jak po podłączeniu zwykłej, kabelkowej myszy trzeciej firmy.
Po zainstalowaniu sterowników, wszystko wraca do normy i panel wygląda jak panel Mighty Mouse wyglądać powinien :)
Co ciekawe sterowniki MM po raz pierwszy w życiu zmusiły mnie do uruchomienia ponownie Maka (no dobra po raz drugi, pierwszy był M$ Office for Mac ;)).
Diabeł tkwi w szczegółach
Apple zadbało o praktyczną stronę myszy. Ponieważ przeznaczona jest ona w szczególności dla komputerów przenośnych, laserowy czujnik zasłaniany jest przesuwaną klapką, która jednocześnie spełnia rolę włącznika. Zasunięcie otworu czujnika wyłącza mysz; jego odsunięcie przełącza MM w tryb gotowy do użycia. Praktyczne i proste w użyciu, dokładnie takie jakiego spodziewać się można po Apple.
Zdania na temat zasilania myszy bateriami AA (popularne paluszki) są podzielone. Osobiście uważam, że to bardzo dobre posunięcie i ukłon w stronę użytkowników komputerów przenośnych. Kiedy pracowałem poza domem z poprzedniczką bluetooth MM i akurat skończyła mi się bateria, szedłem do najbliższego kiosku i kupowałem taniego i na 100% dostępnego “paluszka”. Tym sposobem miałem zapewnioną pracę co najmniej do czasu kiedy znalazłem się w domu, gdzie mogłem podładować akumulatorki.
MM zasilana jest dwoma takimi bateriami, ale równie dobrze, tylko krócej, może pracować na jednej. To rzadko spotykana cecha. Dzięki temu mysz może być bardzo lekka, co ma znaczenie dla osób przyzwyczajonych do lekkich kabelkowych myszy.
Nie wiem jeszcze jak długo MM pracuję na bateriach ponieważ mam ją od czwartku, ale specjalnie włożyłem tylko jedną baterię dostarczoną w pudełku (Energizer). Jak tylko bateria się skończy dam znać.
Podsumowanie
Poza oczywistym brakiem kabla i szczegółami technicznymi, nieistotnymi dla przeciętnego użytkownika, to dalej ta sama praktyczna, 4 przyciskowa Mighty Mouse.
Pojawienie się laserowego czujnika będzie argumentem dla graczy; wygląd i praca dla – chyba każdego – użytkownika komputera z pod znaku nagryzionego jabłka.
Polecam ją każdemu kto nie lubi kabli lub posiada komputer przenośny. Wygoda jest niesamowita: wyjmuję komputer, mysz i pracuję. Bez kabli, bez kłopotów, a o to chyba chodzi?
Mighty Mouse dostępna będzie u polskiego dystrybutora Apple za 2-3 tygodnie w cenie 289,01 pln. Ja swoją kupiłem wracając do domu z pracy w czwartek za 49 funtów, czyli 4 złote taniej ;)
O Mighty Mouse z ogonkiem pisał Paweł Dworniak. W tym tekście znajdziecie informacje o zachowaniu klawiszy, kulki i innych cechach MM, które jej bezprzewodowa wersja odziedziczyła w całości – zapraszam do lektury