Jestem ostatnią osobą, która będzie przeliczać ceny z dolarów na złotówki i biadolić, że jest drogo w Polsce, ale to co dzieje się w tej chwili jest absolutnie poniżej krytyki i zasługuje na publiczne wyśmianie.
Właśnie dostałem informację od jednego z czytelników, że na stronie iSpotów można znaleźć już zapowiedź sprzedaży nowego Apple TV. Cena urządzenia to 999 złotych.
Jeśli nie pamiętacie, przypomnę, że zaprezentowane dwa dni temu urządzenie kosztuje 99$ w Stanach i 119€ w Europie. Ceny ze Stanów nie warto nawet przeliczać, jednak 119€ to cena zza naszej zachodniej granicy i zupełnie spokojnie można ją brać jako wyznacznik – wedle dzisiejszego kursu to jest 478zł.
Dodatkowo pikanterii dodaje fakt, że starszy model Apple TV, który kosztował 229$ (ponad 2x więcej niż nowy), kosztuje w Polsce… 1100zł (plus minus 50zł, zależy gdzie patrzeć).
Rozumiem, że iSource jest prywatną firmą i może robić co chce z cenami. Jednak podstawy ekonomii i nawet zdrowy rozsądek mówią, że obniżenie ceny powoduje wzrost sprzedaży.
Jeśli urządzenie kosztowało by 500-600zł, kupiłbym bez mrugnięcia okiem w Polsce. Teraz jednak mówię naszym rodzimym sprzedawcom „takiego!” i z przyjemnością polecę wam zakupy za granicą.
Kretynizm.
Update: iSource odpowiedział na cenę proponowaną przez iSpoty:
Na razie Apple TV nie jest przewidziany na rynek Polski. Nie jesteśmy salonem sieci iSpot, a więc nie odpowiadamy za ich działania.
Update 2: zapowiedź ceny Apple TV zniknęła już ze strony iSpotu. Tutaj macie kopię dla potomnych.