Mój pierwszy Mac

Przeskocz do:

Apple Blog.pl

29.03
O gwarancji (także Apple) słów kilka

Marcin Ślęczka, czytelnik mac.chwilami, napisał bardzo interesujący tekst o gwarancjach. Zapraszam do lektury.

Najlepiej by było, gdyby tekst ten okazał się bezużyteczny z dwóch powodów. Pierwszy powód: firmy uważane subiektywnie za najlepsze w tym co robią (Apple) w przekonaniu, że rzeczywiście produkują produkt najwyższej jakości powinni udzielać gwarancji na okres 2 lat. Drugi: w końcu kupiona i wymarzona rzecz nigdy się nie zepsuje.

Niestety życie jest brutalne i zdarza się, że najcenniejszy MacBook ulegnie awarii. Co w takiej sytuacji poczynić. Na nieszczęście awaria ma miejsce 1,5 roku po zakupie. Tragedia!

Na początku należy zaznaczyć, że konsument ma prawo zgłaszać reklamacje do dwóch jednostek: sprzedawcy i gwaranta (Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (DzU 2002 Nr141, poz.1176) 1 stycznia 2003 r). Wybór zależy tylko od konsumenta, sprzedawca nie ma prawa odesłać nas do gwaranta. Jednak jeśli dokonaliśmy już wyboru, to w trakcie rozpatrywania reklamacji nie możemy zmienić obranej drogi.

Gwarancja, a ściślej gwarancja konsumencka, to każde oświadczenie gwaranta, którym może być producent, sprzedawca itp., zawarte w reklamie bądź dokumencie gwarancyjnym. Gwarancja konsumencka regulowana jest przez wyżej wymienioną ustawę. Niestety regulacja jest mało precyzyjna, co powoduje pewną dowolność w ustalaniu szczegółów przez gwaranta, np. okres gwarancji.

Na szczęście jest druga metoda wynikająca z „ustawy konsumenckiej”, możemy złożyć reklamacje na podstawie „niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową” (jak to się pięknie nazywa). „Ustawa konsumencka” dokładnie określa nasze prawa. Jeśli reklamujemy produkt u sprzedawcy to mamy możliwość wyboru czy towar będzie naprawiany czy wymieniony, nie sprzedawca o tym decyduje a konsument. Jest jedno ale, jeśli sprzedawca wykaże, że wymiana jest niemożliwa albo wiązać się będzie z dodatkowymi kosztami, to może odmówić nam wymiany i powinien wówczas przywrócić towar do stanu zgodnego z umową lub zwrócić pieniądze. Wszelkie reklamacje najlepiej składać na piśmie.

Najlepsze – terminy. Tutaj zawarte jest całe sedno sprawy i moim zdaniem głupota przedłużania gwarancji na naszego ukochanego MacBooka o rok i wydanie w związku z tym 350 zł. Przede wszystkim sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru z umową, jeśli kupujący stwierdzi tą niezgodność przed upływem dwóch lat od wydania towaru. Nie istotne tutaj jest to, że gwarant (Apple) udziela gwarancji na jeden rok. Jaki jest więc sens wydawać 350 zł na przedłużenie gwarancji? Sprzedawca nie ma prawa odmówić nam przyjęcia reklamacji w dwuletnim terminie. Jeśli tak by się stało to należy złożyć skargę do Inspekcji Handlowej. Prędzej czy później reklamacje będzie musiał przyjąć. Należy jednak zaznaczyć, że konsument ma obowiązek zgłosić usterkę w ciągu dwóch miesięcy od jej zauważenia w przeciwnym wypadku konsument traci uprawnienia.

Należy się zastanowić, gdzie będziemy reklamować towar, czy u gwaranta czy u sprzedawcy. Należy wziąć gwarancje, uważnie ją przeczytać i porównać prawa jakie nam daje z prawami wynikającymi z „ustawy konsumenckiej”. Jeśli okaże się, że prawa wynikające z ustawy są większe, należy gwarancje odłożyć do szuflady.

Jeśli ktoś szuka wnikliwszych informacji bądź porady to polecam stronę http://www.federacja-konsumentow.org.pl, na podstawie której przygotowałem powyższy tekst. Jest tam do ściągnięcia „ustawa konsumencka” i inne przepisy.

20 komentarzy do tego tekstu

  1. szymol

    W ciężkich przypadkach można się zgłosić do urzędu miasta gdzie jest zawsze człowiek który stanie sie naszym prawnikiem i obrońcą praw konsumenta:) W mieście w którym mieszkam taka właśnie pani, przyjmuje codziennie i naprawdę często i skutecznie pomaga. Usługa jest oczywiście darmowa.

  2. szymol

    No jakoś tak:) Ja jako laik w razie kłopotów lecę do “tej pani” i ona sprawy robi ze mną lub bardziej za mnie sprawy papierkowe i daje szczegółowe instrukcje. Tak jak napisałeś ze zdaniem “tej pani” sie liczą sprzedawcy bo pewnie muszą.
    pzdr.

  3. Jakub

    Pamiętajmy również, aby przed oddaniem sprzętu na gwarancję zrobić backup danych. Serwisy za dane nie ponoszą odpowiedzialności.

  4. szymol

    W przypadku niektórych firm przy przesyłkach czy transporcie laptopów (np. do serwisu) dane są ubezpieczone na znacznie większą kwotę niż sam sprzęt.

  5. rafalski

    Czytam z niedowierzaniem.. na calym swiecie gwarancja Apple dziala tak samo, tylko w Polsce jest po polsku..
    Czy polscy dealerzy oferuja w ogole applecare?

  6. Marcin Ślęczka

    Jak w poniedziałek wysłałem MacBooka do serwisu to twardziela wyciągnąłem na wszelki wypadek, oczywiście wcześniej ustaliłem to z serwisem. APP jest, naprawa 1 rok, wsparcie telefoniczne 90 dni. Chcesz wiecej do zaplac. No niestety ale Apple sie nie popisal, przy najmniej w Polsce nie wiem jak jest w innych krajach.

  7. Dawid, MacDada

    Chciałbym jedynie zauważyć, że usługa tej panie NIE jest darmowa – policz sobie ile pieniędzy kradnie Ci państwo, żeby ją wynająć…

  8. szymol

    No patrząc w ten sposób nic nie jest darmowe. Za wiele rzeczy się w tym kraju płaci a nie otrzymuje prawie nic w zamian więc i tak jest się z czego cieszyć.

  9. pechowiec

    Niestety SAD stara się jak może unikać odpowiedzialności wynikającej z ustawy. Mi kierownik iSoptu tłumaczył, że płyta główna komputera jest częścią normalnie zużywającą się w czasie eksploatacji (jak klocki hamulcowe w samochodzie?). Jak widać SAD zakłada, że użytkownik po półtora roku wyrzuci komputer i kupi sobie nowy, bo naprawa kosztuje równowartość urządzenia. Jest to przykre…

  10. Marcin Ślęczka

    Proponuje złożyć reklamacje na piśmie (z odniesieniem sie do ustawy) i zarządac odpowiedzi także na piśmie. Następnie z takim uzasadnieniem udać sie do rzeczoznawcy i on załatwi sprawę. Tłumaczenie Pana kierownika jest co najmniej śmieszne, zużycie klocków jest mechaniczne a działanie płyty głównej z mechaniką nie wiele ma wspólnego. Jeśli płyta padła to wg mnie reklamacja jest zasadna. W Katowicach jest klub Federacji Konsumentów na ul.Mickiewicza 4,
    tel/fax 032 206-85-84, poniedziałek 13 – 18, wtorek 9 – 13, środa, czwartek, piątek
    13-17. Możesz tam się przejść lub zadzwonić i Ci na pewno pomogą. Daj znać jak poszło.

  11. pechowiec

    Oczywiście masz rację. Złożyłem już odpowiednią reklamację powołując się na stosowne przepisy ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej. Czekam teraz na odpowiedź, a tej sprawy nie odpuszczę, bo 4500 to dla mnie kupa kasy.
    Jest mi przykro dlatego, że firma (SAD), której ową kasę zapłaciłem, nie szanuje mnie jako klienta i chce mnie po prostu oszukać.

  12. Michał Bąkowski

    Witam, ja jak rozmawialem z kierownikiem sklepu jakies 6 miechów temu w BlueCity w W-wie to oświadczyl, że miał przypadek reklamacji PowerBooka, 14 miesięcy po zakupie i konsument przyszedł z kserem ustawy o gwarancjach i musiał przyjąć reklamacje bo unia nakazuje 24 miesiące.

  13. Marcin Ślęczka

    Jeśli przepis UE nie jest przyjęty przez Polskę to nie obowiązuje. Jest ustawa i już, sklep nie ma nic do gadania. Pozytywny akcent: narzeczona kupiła w sklepie ixpert.pl torbe na MacBooka. Niestety torba farbowała biedaka na niebiesko. Zareklamowaliśmy, wymienili nawet na droższą i przeprosili za zaistniałą sytuację. Nie ponieśliśmy żadnych kosztów, tylko tyle co wysyłka starej do sklepu. Zdarzają się uczciwi sprzedawcy. Szkoda tylko, że jest ich mniejszość.

  14. Avalon

    Z tego co się orientuję to przepisy Unijne (jeśli jesteśmy w UE) są ponad przepisami krajowymi – patrz: Dolina Rospudy.

  15. pechowiec

    Sprzedawca w ciągu 24 miesięcy od daty zakupu ma obowiązek reklamację przyjąć czy mu się to podoba, czy nie. Nie trzeba przynosić mu podstawy prawnej, bo on powinien znać obowiązujące go prawo, a jeśli nie zna to raczej nie jest kompetentną osobą na swoim stanowisku.
    24 miesięczną odpowiedzialność sprzedawcy za towar niezgodny z umową reguluje polskie prawo, a nie przepisy unijne. Sprzedawcy SADu proponują konsumentowi skorzystanie z rękojmi, która to nie dotyczy właśnie konsumenta. Ten fakt świadczy o braku przeszkolenia personelu.
    “Nieznajomość prawa szkodzi” najbardziej nam, konsumentom. Warto więc zapoznać się z samą ustawą jak i omówieniem jej oraz innym, praktycznym poradom, które można znaleźć na: http://www.federacja-konsumentow.org.pl.

  16. Marcin Ślęczka

    Link do tej strony jest podany w artykule. Niekiedy lepiej jest pouczyć sprzedawce o swoich prawach – może szybciej załatwi się sprawę i nie będzie trzeba udawać się do rzeczoznawcy. Najlepiej byłoby tak jakby wszędzie wiedzieli jakie konsument ma prawa, niestety tak nie jest i niekiedy trzeba pokazać sprzedawcy do czego jest zobowiązany.Z prawem UE to bywa różnie. A Rospuda to nie jest dobry przykład, bo chodzi tu o budowę na terenie Natura2000, a to my sami wskazaliśmy ten teren do włączenia do programu i przyjęliśmy cały program, więc prawo to zostało przez Polskę poniekąd przyjęte.

  17. LASERman

    W UK okres gwarancji i wsparcia jest taki sam, ale myszkę mi wymienili od ręki (w Apple Store)

    Nie rozumiem postawy SADu – wygląda jakby sami ponosili koszty napraw gwarancyjnych?

    Co do tej farbującej torby to myślę że sklep w obawie przed roszczeniami z tyt. uszkodzenia laptopa załatwił sprawę tak szybko bo i ile się nie mylę przyjmując wymienioną torbę uznajesz reklamację za załatwioną (nie masz praw do rozszerzenia reklamacji)

    powodzenia

  18. marcin

    och nie, to nie tak :) gwarancja sporo daje, co najmniej dwie istotne rzeczy – niezależność od sprzedawcy (kupione w uk, serwisowane w Polsce) oraz ciężar dowodowy. Zgodność towaru z umową faktycznie trwa dwa lata, ale po pół roku “znika” domniemanie istnienia wady w rzeczy w chwili wydania towaru. W praktyce to ważna okoliczność, zdaniem wielu osłabiono w wielu przypadkach pozycję konsumenta, który przed tą ustawą miał rękojmię – krótszą, ale “silniejszą”

  19. macin

    Gwarancja jest słabiej regulowana w przepisach i jej istnienie jest dowolne – producent może jej udzielić ale nie musi, na okres i w zakresie w jakim chce. Trzeba samemu określić z którego sposobu chce się skorzystać.
    Wiadomo, że reklamować można u sprzedawcy u którego produkt się zakupiło.
    Po pół roku nic nie “znika”. Po prostu po tym okresie na nas spoczywa obowiązek udowodnienia, że wada istniała w chwili wydania towaru. Jest to problem, ponieważ często sprzedawcy z tego korzystają i się wymigują. Jednak są odpowiednie instytucje, które pomogą nam w sporze ze sprzedawcą.
    Poza tym w sytuacji kart graficznych sprawa jest prosta, ponieważ sam producent przyznał, że problem istnieje.
    Polecam stronę federacji konsumenta. Wszystko jest tak jak jest napisane, ale trzeba rozsądnie rozważyć gdzie lepiej jest reklamować. W przypadku komputerów Apple i utraty gwarancji po roku sprawa jest oczywista u kogo reklamujemy.
    Rękojmi już nie ma więc nie ma co o niej pisać.
    Zresztą wszystko to napisałeś w swoim wpisie, więc nie rozumiem “och nie, to nie tak”.
    Wszystko jest tak jak napisane ponad rok temu.


Strony, które pisały o tym tekście

  1. NVIDIA wymieni wadliwe karty, Apple dalej milczy - Apple Blog

    [...] Apple Blog: zapomniałem o tym wpisie, a faktycznie wnosi wiele o dyskusji. W marcu zeszłego roku na Apple Blog pojawił się wpis o gwarancjach autorstwa Marcina Ślęczki. Zapraszam! Inny finał, bardziej lokalny: SAD uznał reklamację Marcinowi zgłoszoną mailem w [...]

Może Cię także zainteresować: