Jesteśmy właśnie po. Od siebie mamy film, ale z nim trzeba będzie troszkę poczekać, więc na razie opis. Dla okraszenia słów używam zdjęcia czytelnika, Tomka Orzechowskiego (wszystkie na Flickr).
Zjawiliśmy się pod krakowskim salonem Ery nieco wcześniej i zastaliśmy około 5 osób czekających. Żadna nie chciała wystąpić przed kamerą, więc tylko porozmawialiśmy. Większość przyszła, żeby kupić telefon bez podpisywania umowy.
Ostatecznie doczekaliśmy się może 10 osób, z czego ostatecznie telefonu kupiło 6. Jak więc widać nie było tak efektownie jak w Warszawie, gdzie Era wybudowała małe miasteczko namiotowe a iPhone 3G na scenę wjechał Dodgem w obstawie 4 goryli :)


Wrażenia z kupowania niestety nieciekawe, bo wszystko się przerażająco wlekło. Panowie z obsługi (z hostessami i ochroną razem 16 osób) mieli materiały instruktażowe, ale najszybciej udało się chyba w 30 minut załatwić sprawę. Wszystko mimo szczerym chęciom, bo widać było, że obsługa się stara jak może.
Ostatni i jednocześnie najdłużej obsługiwany klient wyszedł z salonu pięć minut po pierwszej.
Wrażenia po nocnym spotkaniu? Budowanie na siłę szumu w okół iPhone raczej mu szkodzi niż pomaga, bo myślę, że aparat się będzie w Polsce sprzedawał dobrze. Nie pobije rekordów, ale na pewno będzie OK. Czy jednak potrzebna była ta sztucznie budowana pompa? Wątpie.
Wideo wkrótce. Tymczasem odsyłam do galerii wspomnianego Tomka Orzechowskiego na Flickr, Rober Cala z ipod.info.pl także ma zdjęcia na Flickr oraz relację na blogu.
Ja idę spać, bo jutro podróżuję na zachód na MacPiknik.
ps jadąc obok salonu Orange (nie tego, w którym był iPhone i w którym nie było żywej duszy) zobaczyłem w środku dwie dziewczyny. Zatrzymałem się, żeby podpytać co dobrego i usłyszałem, że musiały się właśnie wrócić do salonu po dokumenty, bo zostały spisane przez Straż miejską. Ewidentni szwendanie się o północy po Kalwaryjskiej w mini nie popłaca :)