Na stronie Macfaber Roger Åberg umieścił w weekend zdjęcie z deweloperskiej wersji Snow Leoparda (10.6). Myślę, że to dobry moment, aby napisać co ciekawego stanie się QuickTimem w następnej wersji systemu.

Pomijam zdjęcie, które nie najlepiej oddaje co się zmienia1, oto nowości:
- Przede wszystkim w systemie domyślnie znajdzie się wersja rozbudowana odtwarzacza, w tej chwili nazywana Pro. Dzięki temu użytkownicy będą mieli do dyspozycji cały szereg możliwości w tej chwili kosztujących 30 dolarów. Wśród nich jest: cięcie i łączenie plików filmowych, łatwa podmiana ścieżek dźwiękowych, edycja ustawień wielkości, maski, tworzenie playerów online, nagrywanie filmów bezpośrednio na dysk i – chyba najważniejsze – możliwość eksportu filmu do wielu wybranych formatów.
Słowem, QuickTime stanie się multimedialnym hubem w systemie i sporo konwerterów/playerów stanie się z dnia na dzień zbędne. Wszystkie rzeczy dostępne w QuickTime Pro znajdziecie na tej stronie Apple.com.
- Druga rzecz, to podwaliny leżące u podstaw QuickTime. W Snow Leopardzie technologia odpowiedzialna za odtwarzanie filmów i ogólnie obsługę multimediów nazywać się będzie QuickTime X. Jak zapowiedziało Apple, bardzo duży nacisk został położony na wydajność odtwarzania filmów i ponoć już w deweloperskich wersjach widać włożoną pracę.
QuickTime zapowiada się na prawdę ciekawie w 10.6. Mam nadzieje, że będzie dalej można do niego dodać obsługę kilku popularnych formatów plików za pomocą Periana, albo – co lepsze – obsługa będzie od razu w programie.
- a) Umieściłbym odtwarzacz na jasnym tle, żeby było widać przezroczystość górnej belki i b) na pewno bym nie rozciągał okna na pełen ekran, bo od tego jest… tryb pełen ekran. (↩)