Sprawa brzydko pachnących Maków Pro nie jest nowością. Już mniej więcej rok temu czytelnicy francuskiej strony Macbidouille zgłaszali problem z zapachami wydobywającymi się z ich komputerów. Od tego czasu jednak sprawa nieco przycichła – widać właściciele przywykli do zapachów.
Temat jednak odświeżyła niedawna publikacja we francuskim Liberation. W artykule można przeczytać o (anonimowym)1 naukowcu pracującym w National Center for Science and Research, którego denerwowały wyziewy z jego Maka Pro. Po nieudanej naprawie gwarancyjnej (wymieniono zasilacz) zapach dalej się utrzymywał.
Kolejnym krokiem było przebadanie komputera w profesjonalnym laboratorium na zlecenie Greenpeace i właściciela. Podczas badania komputer był używany mniej więcej w ten sam sposób co zwykle.
Analitycy umieścili z tyłu komputera dwa niezależne czujniki i rejestrowali odczyty przez 8 dni. Wyniki które publikuje Liberation nie pozostawiają wątpliwości: wśród gazów wydobywających się z obudowy komputera znalazły się m. in. styren czy benzen.
Benzen w dużym stężeniu może być także śmiertelny dla człowieka (choć według tego co przed chwilą wyczytałem, dorosły mężczyzna musiałby przyjąć 75g benzenu doustnie). Niemniej mieszanka substancji, która wydobywała się z przebadanego komputera nie nastraja pozytywnie do wielogodzinnej pracy.
Macworld skontaktował się z Apple2, które ustami rzecznika prasowego wydało dość suche stwierdzenie:
Nie znaleźliśmy nic, to potwierdzało by te doniesienia. Będziemy jednak kontynuować dochodzenie w trosce o naszych klientów.
Cała sprawa jest dość nieciekawa dla Apple, które przez ostatnie lata podjęło szereg kroków w celu usunięcia ze swojej oferty wszelkich nie-zielonych składników. Dodatkowe wątpliwości budzi fakt, że badanie wykonano w styczniu a informacja pojawiła się dopiero kilka dni temu, dosłownie chwilę po największym ostatnio spadku akcji Apple.
Myślę, że dość dobrym znakiem dla nas będzie działanie Apple w tej sprawie. Jeśli faktycznie pojawi się jakiś program wymiany dla Maków Pro, oznacza to, że doniesienia Liberation się potwierdzają. Jeśli nie, sprawę można włożyć między bajki – Apple, jak każda zachodnia korporacja, nie może pozwolić sobie na pozostawienie na rynku toksycznego sprzętu, bo prędzej czy później i tak by się to zwróciło przeciwko nim.
Mnie w całej tej historii najbardziej niepokoi to, że komputer Asi ostatnio cuchnie… A wcale to nie jest Mak Pro, tylko pierwszy MacBook jaki się pojawił na rynku. Znacie jakieś dobre laboratorium?
Co myślicie na ten temat? Czy wasz Mac pachnie brzydko? ;)