Miałem przyjemność testować przez ostatnie kilka dni zewnętrzny dysk firmy Formac, znanej z licznych produktów dla Maków. Urządzenie przeznaczone jest dla komputerów PC oraz Mac, jednak wygląd i wyposażenie sprawiają że będzie atrakcyjne szczególnie dla posiadaczy komputerów Apple. Oprócz dość oczywistego portu USB 2.0, który oferuje większość dysków zewnętrznych, Formac Disk Maxi posiada także interfejsy Firewire 400 oraz 800. Testowany egzemplarz oferuje 2 TB (2000 GB) pojemności. Taka ilość wolnego miejsca sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad przydatnością usuwania plików. W pudełku znajdziemy zasilacz1, a także dość bogaty zestaw kabli2.
Wygląd
Obudowa wykonana jest z błyszczącego, gładkiego plastiku i jej jakość w porównaniu do konkurencji zasługuje raczej na pochwałę. Krawędzie są bardzo opływowe, a otwory gniazd wykończone są precyzyjnie. Wierzch ozdobiony jest zgrabnie przez bardzo stonowane logo producenta3, a przód przez niewielką wielokolorową diodę informującą nas dość subtelnie o pracy dysku.

Spód opatrzony jest czterema bardzo zgrabnymi gumowymi nóżkami oraz bardzo niepozornym otworem wentylacyjnym. Na szczęście obudowa pozbawiona jest marketingowego bełkotu, napisów przypominających o rodzaju gniazd oraz niepotrzebnych naklejek4. Niewielka kratka na spodzie oraz otwory na gniazda, umieszczone z tyłu, są jedynymi wizualnymi zakłóceniami na całej obudowie, więc przy normalnej pracy dysk będzie sprawiał wrażenie zgrabnego monolitu. Minusem zastosowania opływowej i profilowanej obudowy jest brak możliwości pionowego ustawienia dysku, co zdecydowanie przydałoby się w wielu sytuacjach. Biały kolor testowanego egzemplarza wywołuje moim zdaniem najwyżej neutralne odczucia. Pasuje do pierwszych Macbooków oraz białej wersji Unibody, jednak patrząc na aktualną linię komputerów Apple zdecydowanie polecam wersję srebrną, lub czarną Disk Maxi. Ogółem wrażenia z wyglądu są jednak dość pozytywne.
Wydajność
Najważniejsze dla posiadaczy Maków jest to, że dysk oferuje oprócz USB 2.0 także gniazda Firewire 400 oraz 8005. Różnica w wydajności w porównaniu do USB 2.0 widoczna jest gołym okiem, tak więc przewaga nad dyskami wyposażonymi wyłącznie w gniazdo USB jest znaczna. Ze względu na brak gniazda FW-800 w moim Macbooku Pro, przetestowałem dysk z użyciem interfejsu USB 2.0 oraz Firewire 400. Ten pierwszy oferuje dość słabą wydajność, sięgającą 19MB/s przy transferze ciągłym6. Jeśli chodzi o przerzucanie dużej ilości mniejszych plików, to skopiowanie na potrzeby testu mojego katalogu ~/Library (dokładnie 15,46GB oraz 67000 plików) zajęło w przypadku USB około 20 minut. Po podpięciu dysku przez Firewire 400, wydajność wzrosła w przypadku transferu ciągłego aż do 34MB/s, a przerzucenie mojego katalogu ~/Library zajęło już tylko 14 minut. Tak znaczna różnica pozwala mi przypuszczać, że szczęśliwcy posiadający port Firewire 800 będą cieszyć się jeszcze wyższą wydajnością Disk Maxi.

Wrażenia
#social Dysk prezentuje się nieźle. Zdecydowanie nie psuje nastroju, gdy widzimy go na biurku. Jest też dość cichy – podczas pracy słychać zaledwie delikatny szum. Niestety, minusem pod tym względem jest bardzo głośne chrobotanie dysku przy odczycie i zapisie (a czasem nawet przy bezczynności). Jest to moim zdaniem największy jego szkopuł i wielu osobom na pewno będzie to bardzo przeszkadzało. Oczywiście, z wszystkimi zadaniami stawianymi przed dyskiem zewnętrznym, Formac Disk Maxi poradzi sobie bez problemów i świetnie sprawdzi się razem z Time Machine. Wydajność oferowana przez port Firewire sprawia, że nie ma powodów do narzekania. Dysk nie rozwinie swego pełnego potencjału nawet z wykorzystaniem FW-800, jednak taka już uroda dostępnych w tej chwili gniazd7. Osobom poszukującym dysku zewnęrznego, polecam więc przyjrzenie się ofercie firmy Formac.
Zdjęcia jak zwykle wykonało Parastudio, dzięki!
- W przypadku 3,5-calowego dysku niezbędne jest podłączenie go do gniazdka. (↩)
- USB, dwa kable Firewire (400 oraz 800), przejściówkę FW-800 -> FW-400, a także zasilacz z kablem do gniazdka (↩)
- Samo logo przypomina niestety znaczek Windows. (↩)
- Poza niewielką naklejką producenta z numerem seryjnym produktu, znajdującą się na spodzie. (↩)
- Z nieznanych dla mnie powodów, w przypadku mojego Macbooka Pro pozbawionego gniazda FW-800, dysk nie działał poprawnie przy wykorzystaniu swego gniazda FW-400. Dzięki przejściówce i podpięciu dysku z gniazda FW-800, mój Macbook Pro bez problemu go rozpoznał i momentalnie zamontował partycje. (↩)
- Jest to dość kiepski wynik, konkurencyjne dyski osiągają z użyciem USB 2.0 wydajność około 30MB/s. (↩)
- Poza wchodzącym na rynek USB 3.0 oraz w gruncie rzeczy niedostępnym dla Maków portem e-SATA (↩)