Firma Apple ukrywa komputery Mac Mini Server w wyjątkowo niepozornym pudełku. Z zewnątrz nie straszą nas informacje obrazujące nieograniczoną moc sprzętu, ani dziesiątki naklejek o różnych standardach i kompatybilności. Niewielkich rozmiarów papierowy sześcian mieści w sobie zgrabnie upakowanego Maka, zasilacz, przejściówkę do gniazda DVI-D, płyty z systemem oraz standardowe książeczki. Całość wygląda elegancko, ascetycznie oraz ekologicznie.

Mac Mini prezentuje się dokładnie tak samo, jak jego opakowanie. Jest prosty i zgrabny. Od pozostałych wersji Mini różni go przedni panel. Z racji braku napędu pozbawiony został charakterystycznego otworu. Tył okraszony jest sporą liczbą gniazd. Znajdziemy tam gigabitowy port sieciowy, firewire 800, aż 5 portów USB, wejście oraz wyjście audio, a także dodatek w postaci kensington lock. Zastanawia użycie dwóch złącz do przesyłania obrazu. Mini Server wyposażony jest zarówno w mini DVI, jak i mini Display Port. Osobiście, wolałbym zamiast jednego z nich ujrzeć port eSATA lub dodatkowy port Ethernet.

Mini w wersji Server kosztuje 999$ (w Polsce około 4400 PLN brutto) i oferowany jest w sprzętowej konfiguracji bliskiej najwyższemu modelowi “zwykłego” Mini. Posiada dwurdzeniowy procesor Core 2 Duo 2.53GHz z 3MB pamięci podręcznej (rdzeń Penryn), 4GB pamięci DDR3 taktowanej 1066MHz, a także chipset NVidii oferujący rdzeń graficzny GeForce 9400M. W środku umieszczone zostały dwa identyczne dyski twarde o prędkości 5400rpm, oczywiście z obsługą NCQ. Mini obsługuje maksymalnie 8GB pamięci RAM. Zwykła wersja oferowana za 799 dolarów posiada napęd optyczny, jeden dysk twardy o pojemności 320GB oraz desktopową wersję systemu Snow Leopard. Tym samym, za dodatkowe 200 dolarów pozbywamy się napędu optycznego, ale otrzymujemy dzięki temu drugi dysk twardy dający łącznie pojemność 1 terabajta, a także nielimitowaną, serwerową edycję systemu Snow Leopard. Sam system kosztuje w wersji pudełkowej 499 dolarów (a nie tak dawno kosztował 999$, czyli tyle co dziś Mini Server). Oferta jest więc dość atrakcyjna.
Reinstalacja OSX na serwerowym Mini może być koniecznością, ponieważ na początku dość łatwo namieszać w konfiguracji naszego serwera. Pozbawieni napędu optycznego, możemy skorzystać z kilku rozwiązań. Target mode, zewnętrzny napęd, albo zewnętrzny dysk z obrazem dysku jako bootowalną partycją. Mini posiada jak na serwer dość specyficzne ograniczenia sprzętowe. Nie możemy podpiąć dodatkowych dysków przez port eSATA, ani wykorzystywać sprzętowych kontrolerów i kart. Dodatkowa pamięć masowa jest skazana na port Firewire 800 lub USB, a pozostałe rozszerzenia wyłącznie na gniazda USB. Niemniej, wszystko ma swoje uzasadnienie, a powyższym wadom towarzyszą także bardzo istotne zalety.

Zastosowanie dwóch mobilnych dysków oraz oszczędnego sprzętu przekłada się na bardzo niskie zużycie energii. Na zasilenie 1TB pamięci potrzebujemy maksymalnie 5W, podczas gdy cały serwer w typowych warunkach konsumuje zaledwie 15-30W energii. Z odłączonymi peryferiami i w stanie bezczynności zadowala się w czasie pracy liczbą około 12W. Jest to wynik wyjątkowo niski. Sam sprzęt jest także praktycznie bezgłośny. Wiatrak procesora oraz praca dysków jest ledwie słyszalna. Nawet pod sporym obciążeniem Mini nie będzie zwracać na siebie uwagi. Temperatury wewnątrz komputera są zupełnie przyzwoite, a w przypadku procesora oscyluje ona wokół 45°C. Mówiąc szczerze, mój Macbook Pro pierwszej serii jest sporo głośniejszy.
Snow Leopard Server instaluje domyślnie wszystkie usługi na jednym z dysków oraz automatycznie ustanawia backup Time Machine na drugim. Dwa dyski twarde umieszczone w Mini dają jednak kilka ciekawych możliwości. Pozwalają na przykład użyć programowej konfiguracji RAID0 lub RAID1. Pracując w trybie RAID0 staną się jednym dużym dyskiem oferującym (z grubsza biorąc) podwójny transfer. W przypadku Mini Server, uzyskać możemy dzięki temu wydajność ponad 150MB/s, co może przydać się przy tworzeniu lub przenoszeniu bardzo dużych plików. Tymczasem, tryb RAID1 używać będzie drugiego dysku jako stałej sprzętowej kopii zapasowej. Dzięki dobrej obsłudze trybów software raid w OSX, możemy także układać dowolne konfiguracje z wybranych partycji, czyli używać tylko części obu dysków w trybie RAID0, albo RAID1 – dla dodatkowego zabezpieczenia najważniejszych danych.

Snow Leopard Server to, w uproszczeniu Snow Leopard z dodanymi narzędziami serwerowymi. System przywita nas niebieską wersją tapety znanej z dekstopowego OSX 10.6. Na pierwszy rzut oka trudno dostrzec inne różnice. Po sprawdzeniu zasobów, okaże się że Mini Server faktycznie potrzebuje 4GB RAM do stosunkowo wygodnej pracy, ponieważ serwerowe procesy potrafią spożyć znaczną część pamięci operacyjnej. Mini obsługuje 64-bity (wszystkie dostępne programy będą pracować w tym trybie), jednak nie obsługuje uruchamiania 64-bitowego jądra systemu. Ograniczenie jest niezbyt zrozumiałe, pretensje należy kierować do Apple. Snow Leopard Server posiada (według opinii użytkowników) naprawdę niezłe narzędzia administracyjne. Jednym z minusów jest jednak to, że w kilku przypadkach potrzebować możemy dla konfiguracji

dość szerokiej wiedzy lub znajomości uniksowej konsoli. Informacja istotna, ponieważ oznacza że nie zawsze możemy poradzić sobie w takim wypadku sami. Z drugiej strony, ciężko oczekiwać, by wszystkie ustawienia rozbudowanego serwera dostępne były dla laików w łopatologicznej formie graficznej. Może jednak takie oczekiwania w przypadku Apple byłyby uzasadnione? Dla najprostszych domowych i firmowych zastosowań można sięgnąć też do rozwiązań opartych o darmowego linuksa. Jeśli więc do obsługi potrzebna staje się bardziej specjalistyczna wiedza, to przewaga serwera Mini nad darmowymi systemami odrobinę maleje.
Trzeba też przyznać, że część zadań w których Mini Server poradzi sobie najlepiej, zostanie równie dobrze spełniona przez zwykłą wersję systemu (oraz zwykłe Mini lub innego Maka). Na przykład, standardowe protokoły transmisji plików, czyli SFTP, FTP, AFP i Samba dotępne są w desktopowej wersji systemu. Równie łatwo dostępne są darmowe narzędzia do synchronizacji/kopii bezpieczeństwa. W odróżnieniu od desktopowej wersji, Snow Leopard

Server nie korzysta z systemowego Firewalla (choć jest on dostępny). Używa (prawdę mówiąc również systemowego) unixowego firewalla ipfw z solidnymi zabezpieczeniami. Nie oferuje on jednak monitoringu w sporym zakresie i nie stanowi definitywnej ochrony dla komputerów w naszej sieci. Serwerowy OSX pozbawiony jest także BootCampa (możemy jednak skorzystać z darmowego narzędzia rEFIt). Inne, dość dotkliwe ograniczenia widoczne będą w wybranych usługach. Dla przykładu, Calendar Server oparty na CalDAV działa domyślnie właściwie wyłącznie z urządzeniami Apple. Push w serwerze poczty nie współpracuje natomiast z iPhone1 . Możliwości OSX, szczególnie w wersji Server nie ograniczają się oczywiście do zaledwie kilku pozycji, a kilka mniejszych lub większych wad nie przesądza o atrakcyjności Mini Serwera jako całości. Kreatywne osoby bez trudu zaprzęgną ten skromny komputer do pracy.

Dość szybki procesor pozwala rozważyć dla niewielkiego serwera kolejne zastosowania. Mini możemy wykorzystać jako domowe centrum rozrywki, czyli HTPC (używając na przykład darmowego oprogramowania XBMC), albo serwer VLC, który będzie udostępniał materiały video dla użytkowników w sieci lokalnej. Możemy także używać mocy obliczeniowej procesora do konwertowania filmów do formatu iPhone lub Apple TV, albo używać Mini jako serwera telewizji (dzięki EyeTV). Niemniej, ponownie, każde z tych zadań wykonać może równie dobrze zwykły Mac Mini z standardową wersją systemu. Jedynymi funkcjami dostępnymi wyłącznie przez OSX Server są Podcast Producer, a także serwery Address Book, Calendar, Wiki i Blog. Nie są to więc raczej zbyt silne propozycje. Przyrostek “Server” możemy częściowo zapewnić sobie sięgając po otwarte oprogramowanie dla zwykłego Snow Leoparda. Oprócz darmowych możliwości (Apache, PHP, Python, proxy itd.), możemy także zdecydować się na zakup, np. Tenon iTools (349$). Alternatywą dla OSX Server sa więc także płatne pakiety oprogramowania. Tenon Tools oferuje te same podstawowe funkcje co OSX Server, plus wygodne zarządzanie graficzne (phpMyAdmin), a także platformę WordPress, phpBB3 oraz indeksowanie Htdig. W porównaniu do innych komercyjnych rozwiązań, Mini wypada jednak bardzo dobrze. Najbliższy odpowiednik Mini Servera to prawdopodobnie oprogramowanie Windows Small Business Server (1000 dolarów), a do tego niezbędny jest jeszcze stosowny sprzęt. Sumarycznie nie dość, że wychodzi sporo drożej, to jeszcze licencja jest ograniczona w danym przypadku do zaledwie 5 użytkowników.

Muszę przyznać, że serwerowa wersja OSX nie grzeszy stabilnością. Snow Leopard Server lubi się zamyślić, nawet mimo braku jakiegokolwiek obciążenia (nie mówiąc o pracy na cały gwizdek). Zdarzyło się także, że po pobraniu i instalacji aktualizacji, komputer zdecydował zatrzymać się na stałe na ekranie tuż przed ponownym uruchomieniem. W normalnych warunkach oznacza to konieczność ręcznego restartowania Mini, co nie powinno mieć miejsca w przypadku serwera. Przy tej okazji podnieść można także zarzut kierowany pod adresem Apple przez wielu adminów. Chodzi o zwlekanie z naprawą luk w oprogramowaniu. Użytkownicy zwykłej wersji systemu na pewno kojarzą zeszłoroczny problem z dziurawą Javą w OSX, załatany po upływie długich miesięcy od pojawienia się stosownej informacji. Z drugiej strony, Mac Mini nie jest raczej kierowany do korporacji, które zamierzają przechowywać na nim ściśle poufne informacje. Dla użytkowników domowych oraz niewielkich firm, powyższe potencjalne wady nie będą stanowić zbyt wielkiego problemu.

Przyznaję się bez bicia… Moje pierwsze odczucia dotyczące serwera napędzanego dyskami 5400rpm, bez możliwości rozbudowy i z jednym portem sieciowym były dość negatywne. W porównaniu do rozwiązań typowo serwerowych, Mini jest wolniejszy i mniej profesjonalny niż Xserve, jednak oferowany jest za ułamek jego ceny, umożliwia znaczne oszczędności względem zużycia energii i nie potrzebuje osobnego pomieszczenia ze względu na emitowany hałas oraz rozmiary. Przede wszystkim jednak, w wielu podstawowych zastosowaniach będzie równie efektywny. Toteż, licznym osobom można polecić wypróbowanie Mini jako pierwszego serwera dla potrzeb niewielkiej firmy (albo dużego domu). Mini Server kierowany jest więc do specyficznego pola odbiorców i ma wbrew pozorom sporo ciekawych atutów. Sprawdzi się doskonale jako prosty serwer WWW, poczty (z obsługą push), proxy, serwer plików lub narzędzie do kopii zapasowych. Swoją drogą Time Capsule o takiej samej pojemności kosztuje 299 dolarów. Możemy także skorzystać przy okazji z innych gotowych rozwiązań: serwera iCal, osobistego bloga, serwera Wiki. Nie sądzę jednak, by były to najsilniejsze punkty OSX Server.

Dla oszczędnych (jak ja), opcją pozostaje zakup starszego Maka i dostosowanie go do potrzeb naszego niewielkiego serwera przy pomocy dostępnego w Internecie oprogramowania. Dobrą alternatywą w stosunku do Mini jest też laptop, ponieważ posiada “zintegrowane zasilanie awaryjne” (czyli baterię). Używam z powodzeniem w domu iBooka G4 800MHz, który doskonale sprawdza się jako prosty backup, serwer plików oraz element dający mi dostęp do domowych zasobów przez Internet2.
#social Czy Mini Server znajdzie dla siebie miejsce pośród innych dostępnych rozwiązań? Niewątpliwie tak. Nie ryzykuję chyba zbytnio przypuszczeniem, że dla wielu osób jest to nad wyraz ciekawe rozwiązanie. Inni mogą oczywiście preferować zupełnie odmienne opcje, od typowo domowych do w pełni profesjonalnych. Tak czy owak, w cenie 999$ (4400PLN), Mac Mini Server jest bardzo ciekawą propozycją, skierowaną (być może tylko na pozór) do specyficznej grupy odbiorców. Mini są już od dawna używane z powodzeniem przez wiele firm. Budowane są na nich także niewielkie serwerownie3.

Myślę, że Mini Server stanowi niski ukłon właśnie w stronę tych użytkowników, którzy od dawna dostrzegali w najmniejszym Maku serwerowy potencjał.
Zdjęcia z serwerowni z Macminicolo.
- Przynajmniej takie odnalazłem informacje na ten temat. (↩)
- Ze względu na ograniczenia mojej sieci, muszę w tym celu korzystać na przykład z VPN lub Hamachi. (↩)
- Przy okazji, możecie zaglądnąć na stronę macminicolo.net (↩)