W końcu Time Capsule (model 500GB) trafiło w moje ręce, jeszcze 3 tygodnie temu urządzenie było trudno dostępne w amerykańskich sklepach – Apple ewidentnie realizowało zamówienia od stycznia składane przez internet.
Jako, że Time Capsule mam od 3 dni, a to trochę za mało żeby skupić się na funkcji Time Machine w Leopardzie w tej części testu opiszę TC jako zewnętrzny dysk.

W pudełku “ściśle na wymiar” (jak to wszystkie pudełka Apple ostatnio) znajdziemy oprócz TC kabel zasilający oraz płytkę wraz z AirPort Utility obsługującym TC (w SU znajdziecie już i tak nowszą wersję) oraz “n” enabler dla Maków których AirPort miał zablokowaną tę funkcjonalność.
Obudowa TC jest powiększoną wersją AirPort Extreme, raz, że wewnątrz znajduje się twardy dysk, a dwa TC ma w przeciwieństwie do APE wbudowany zasilacz.

Z tyłu urządzenia znajduje się 1 port WAN, 3 porty LAN (wszystkie porty ethernetowe są gigabitowe) oraz port USB do podłączenia drukarki lub kolejnego twardego dysku.

Konfiguracja urządzenia poprzez AirPort Utility jest taka sama jak w przypadku AirPort Extreme z drobną różnicą, że oprócz nazwy/hasła naszej sieci WiFi podajemy nazwę/hasło do twardego dysku.
Po połączeniu się dysk jest natychmiast widoczny w Finderze.

WiFi w Time Capsule może pracować w 4 trybach:

Poniżej wyniki transferu pliku 700MB (taka popularna wielkość ;) w każdym z trybów, TC stało w tym samym pomieszczeniu co MacBook.
1. 802.11n (zgodny z 802.11b/g)
Czas kopiowania pliku: 3min 06sek
Jak widać na wykresie nastąpił znaczący spadek szybkości transferu i jest tak za każdym razem, do 50% pliku transfer jest bardzo szybki, a później spada.

2. Tylko 802.11n (2.4GHz)
Czas kopiowania pliku: 1m 48sek

3. 802.11n (zgodny z 802.11a)
Czas kopiowania pliku: 3min 41sek

4. Tylko 802.11n (5GHz)
Czas kopiowania pliku: 3min 37sek

5. Gigabit Ethernet
Czas kopiowania pliku: 0min 53sek
Jak widać na powyższych wykresach oprócz pierwszego transfer jest w miarę stały, nie wiem dlaczego w pierwszym trybie jest taki spadek, może w trakcie dłuższego użytkowania coś się wyjaśni.
Ogólnie jako zewnętrzny dysk TC sprawuje się świetnie, oczywiście nie uzyskamy takiego transferu jak na zewnętrznym dysku FireWire czy USB ale wygoda użytkowania jest ponad to. Filmy, muzyka, kopie plików – wszystko w jednym miejscu, dostępne z dowolnego miejsca domu zarówno spod MacOSa jak i Windows. Do tego dochodzi zapisywanie/odtwarzanie automatycznej kopii zapasowej pod Leopardem poprzez Time Machine, bez kabelków, bez pamiętania o tym, że ową kopię trzeba zrobić ale o tym więcej za kilka dni.
Uważam, że Time Capsule jest kolejnym świetnym produktem od Apple, oczywiście można kalkulować czy może uda się złożyć taki zestaw z np. osobnego routera + dysku na usb taniej (szczególnie w Polsce) ale ja osobiście zawsze byłem za kompleksowymi rozwiązaniami, a takim jest właśnie TC.
Oficjalna cena urządzenia w Polsce wynosi 1149zł za model 500GB i 1729zł za wersję 1TB i ma być dostępne wkrótce.